Aktualności:

Z dziejów ziemi wałeckiej (XIV-XVIII w.) - część II

Przypisy:

1 P. Niessen, Geschichte der Neumark im Zeitalter ihrer Entstehung und Besiedlung (von den altesten Zeiten bis zum Aussterben der Askanier), Landsberg a/d Warthe 1905, s. 307-332; E. Berg, Geschichte der Stadt Märkisch Friedland, Märkisch Friedland 1914, s. 9-12. E. Berg skutki ekspansji magrabiów brandenburskich dla ziemi wałeckiej określił, jak następuje: „Die Eroberung des Kreises bedentete für ihn und auch unsern Ort das Morgenrot einer neuen, bessren Zeit. Sie treten in das Licht der Geschichte”, s. 11.
2 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, Poznań 1961, s. 28.
3 Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, T. II, nr 1284, wyd. J. Zakrzewski, F. Piekosiński, t. I-V. Kraków 1877-1908. Dokument z roku 1349; tu znajduje się wykaz 45 parafii strefy zanoteckiej, której część stanowiła ziemia wałecka; Tüch-Tuczno, Vredelant-Mirosławiec, Corona-Wałcz, Slopa-Człopa; F. Schultz, Geschichte des Kreises Deutsch Krone, Deutsch Krone 1902, s. 40-42. Więcej na temat politycznych losów Ziemi Wałeckiej w okresie brandenburskim (w:) E. Rymar, Polityczne losy ziem wielkopolskich między Drawą, Gwdą i Notecią, w szczególności ziemi wałeckiej, w latach 1360-1411, „Przegląd Zachodniopomorski”, Rocznik XVIII (XLVII) – Zeszyt 4. Szczecin 2003, s. 5-43, tegoż, Między wojną głodową a golubowską, czyli Ściana wschodnia krzyżackiej Nowej Marchii a Polska w latach 1414-1422/23, „Przegląd Zachodniopomorski”, Rocznik XVI (XLV) – Zeszyt 3, s. 41-75. Na podstawie badań prof. E. Rymara zob. także (w:) P. Bartosik, O wałeckie fortalicje, czyli czas wojny na „pustkowiu” (1296-1521) cz. 1, „Pojezierze Wałeckie” nr 15 (368) 8 kwietnia 2004, s. 16; tegoż, O wałeckie fortalicje, czyli czas wojny na „pustkowiu” (1296-1521) cz. 2, „Pojezierze Wałeckie” nr 16 (369) 15 kwietnia 2004, s. 15.
4 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 101-103.
5 A. Sperling, Aus Vergilbten Papieren der Stadt Deutsch-Krone, Deutsch Krone 1928, s. 67-68. Znaczącym ośrodkiem osadnictwa ludności żydowskiej stał się Mirosławiec, gdzie w pewnym okresie (XVII-XVIII w.) ludność żydowska stanowiła od 30% do 40% ogółu mieszkańców miasteczka. Por. E. Berg, Geschichte der Stadt Märkisch Friedland, s. 30-32; F. Schultz, Geschichte des Kreises Deutsch–Krone, s. 199-204; F. Escher, Entstehung, Wachstum und Niedergang der judischen Siedlungen zwischen Polen und Preussen vom 17, bis 19 Jahrhundert, Berlin 1987 (Materiały „Historischen Komission zu Berlin”; Deutsche–Polen–Juden, Band 58).
6 F. Escher, Entstehung, s. 142.
7 K. Ruprecht, Deutsch Krone Stadt und Kreis. Bad Essen 1981, s. 163; A. Rudzka, Rozwój społeczno–gospodarczy Jastrowia w latach 1945–1975, Poznań 1982, s. 2 (praca magisterska).
8 F. Schultz, Geschichte des Kreises Deutsch–Krone, s. 176. Ponieważ Polacy byli w większości wyznania katolickiego, a niekiedy także protestanckiego, można sądzić, że w Wałczu Polacy stanowili większość. Warto zaznaczyć, że w Wałczu ludność polska i ludność pochodzenia niemieckiego żyła zgodnie i w źródłach nie ma śladów jakichkolwiek konfliktów narodowościowych. Wydaje się, że do tych spraw nie przywiązywano w tym czasie zbytniej wagi, skoro starostowie polscy sprowadzili na te ziemie Niemców jako osadników.
9 AP Poznań. Księgi grodzkie wałeckie gr. 19, k. 11-19v. Zdarzali się gorliwi katolicy, którzy pragnąc wykorzenić herezję w swoich posiadłościach, stosowali wobec innowierców szykany. Skrajnym przykładem jest postępowanie Krzysztofa Tuczyńskiego, który posunął się aż do kary śmierci i wygnania wobec mieszczan z Tuczna. Takie rzeczy zdarzały się rzadko. Zob. Dzieje Wielkopolski do 1793 r., pod redakcją Jerzego Topolskiego, Poznań 1969, s. 565.
10 L. Bąk, Ziemia wałecka w dobie reformacji i kontrreformacji w XVI-XVIII w., Piła 1999, s. 79. Na podstawie rękopisu „Historia residentiae valcensis Societatis Jesu”. Był on spisywany na bieżąco przez naocznych świadków, bezpośrednio po wydarzeniach, daje nie tylko wierny obraz życia religijnego w tamtym czasie, działalności jezuitów, lecz także szczegóły z życia obyczajowego i społecznego. Zdarzało się, że w razie braku katolików luteranin występował jako ekonom kościelny (vitricus). W Człopie w roku 1696 znajdowało się tylko czterech mieszczan katolików, „ale wiele służby”, zapewne chodziło o uboższą ludność polską napływającą do miasta. Zob. Dzieje Wielkopolski do 1793 r., s. 736.
11 O. Heinemann, Zur Geschichte der Stadt Schloppe, Zeitschrift d. Historischen Gessellschaft f.d. Provinz Posen, Jg. XIII, 1898, s. 213.
12 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 114. Propaganda katolicka na tych terenach natrafiała na duże trudności. Brak było księży władających językiem niemieckim. W dodatku na pograniczu sieć kościołów i kaplic była dość gęsta, ale wiele z nich rozporządzało bardzo szczupłym uposażeniem. Aby więc zapewnić plebanom życie na odpowiedniej stopie, tworzono po rewindykacji duże parafie z licznymi filiami. Np. Tuczno miało 14 filii a Człopa 11. Zob. J. Nowacki, Archidiecezja poznańska w granicach historycznych i jej ustrój, Poznań 1964, s. 390, 392, 394, 395.
13 L. Bąk, Ziemia wałecka, s. 80-81.
14 AP Poznań. Księgi grodzkie wałeckie gr. 19, k. 180-180 v. Spór miasta ze szlacheckim rodem Turnów ze wsi Strączno, dokładniej wyjaśnia L. Białkowski, Szkice z życia Wielkopolski w XVII wieku, Poznań 1925, s. 67-69. O sporach granicznych w okolicach Jastrowia pisze Z. Boras, Stosunki polsko–pomorskie w drugiej połowie XVI w. Zarys polityczny, Poznań 1965, s. 202.
15 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 59.
16 L. Bąk, Ziemia wałecka, s. 82-84.
17 E. Raczyński, Wspomnienia Wielkopolski, Poznań 1843, s. 181.
18 Tamże, s. 223.
19 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego, s. 71-72.
20 J. Radtke, Z przeszłości miasta Wałcza, Szczecin 1958, Z. 1, s. 62; 20 kwietnia 1633 r. starosta wałecki, Melchior Wejher, nadał przedmieściu prawa miejskie, a 3 maja król Władysław IV je potwierdził. Zob. A. Sperling, Aus verglibten Papieren der Stadt Deutsch–Krone, s. 13, 36-38; F. Schultz, Geschichte des Kreises Deutsch–Krone, s. 181.
21 S. Łozowski, Człopa. Okruchy dziejów. Okolice. Legendy, Piła 1998, s. 23-24; K. Ruprecht, Deutsch Krone Stadt und Kreis, s. 84; M. Kroening, Die Stadt Schloppe…, 1934 Bonn (1984), s. 119; Einst war die schützengilde stark begütert, Deutsch Kroner und Schneidemühler Heimatbrief. Februar 1971, s. 5; Schützengilden und Schützenvereine im Kreis Deutsch Krone, Deutsch Kroner und Schneidemühler Heimatbrief. Mai 1996, s. 3. Bractwa kurkowe istniały we wszystkich miastach wałeckich. Np. bractwo strzeleckie w Wałczu podjęło działalność na mocy przywileju Augusta II. Zob. T. A. Jakubiak, Kurkowe bractwa strzeleckie w Wielkopolsce, Poznań 1986, s. 266. Więcej o bractwach kurkowych w Tucznie i Wałczu (w:) P. Bartosik, Gildy wałeckie, „Gość Niedzielny” 7 sierpnia 2005 nr 32/698, s. VI.
22 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 75-105; F.W.F. Schmitt, Geschichte des Deutsch-Croner Kreises, Thorn 1867, s. 196-197. Do Sądu Wałeckiego przychodziły także pisma przeciwko Żydom, którzy zalegali w wypłacaniu pieniędzy. Zob. Actum vi Castro Walcensi Sabbatho post Testuro... 1757. Akta i wyciąg z akt Grodu Wałcz udostępnił A. Hermanowicz z Wałcza. Tłumaczenie źródła: „Działo się w Grodzie Wałeckim w sobotę po święcie świętego Franciszka Wyznawcy najbliższą, Roku Pańskiego tysiąc siedemset pięćdziesiątym siódmym; W Urzędzie Spraw bieżących Grodu Wałeckiego stawił się we własnej osobie ostrożny Marcin Tylitz, pracownik Służby ogólnej Królestwa z miasta Czaplinek i zdrowy na umyśle zbadał wiarygodność Pisma Pozwaniowego dla sędziów występujących w zastępstwie sądu wojewody poznańskiego zarówno od strony niżej wymienionej skarżącej jak i od strony niżej wymienionej pozwanej. Pismo to brzmi następująco: Stanisław z Potoka Potocki, wojewoda poznański, halicki itd. kapitan. Wam niewiernym Żydom, starszym całej synagogi i społeczności żydowskiej wałeckiej, nakazujemy, abyście o osobach i dobrach waszych ogólnie wszystkich i o wszelkich sumach pieniężnych posiadanych i w przyszłości spodziewanych osobiście i pilnie złożyli sprawozdanie w sądach zastępujących wojewódzkie poznańskie, które pierwsze i najbliższe będą sprawowane w Poznaniu. W obecności pobożnych i wielce czcigodnych Przełożonego i Prowadzącego. Sprawy oraz całego klasztoru wałeckiego Towarzystwa Jezusowego, którzy Was pozywają za pieniądze, z którymi zalegacie i stąd czerpiecie korzyści. Którym wy tak sumy kapitałowe jak i prowizje od tych kapitałów pochodzące nie inaczej jak tylko za staraniem znamienitych osób (notablów), przy przeciągających się sporach, z wielką uciążliwością dla skarżących a także ze szkodami i niedogodnościami stąd wynikającymi, wbrew zobowiązaniom w waszych przepisach zawartych i zabezpieczonych i kijami wsparte – wypłacacie. Jesteście pozwani do określenia tych sum, do wynagrodzenia szkód oraz zwrócenia kosztów, które ze sporów się zrodziły; Datowano w Poznaniu we wtorek w wigilię święta Świętego Mateusza Apostoła, Roku Pańskiego tysiąc siedemset pięćdziesiątego siódmego; Do miasta Wałcza i do domu starszego Józefa zwanego dostarczyłem i niniejsze na stole w obecności syna tegóż Żyda położyłem i zostawiłem”.
23 M. Fijałkowski, Zabytki i pamiątki kultury żydowskiej na terenie województwa pilskiego, „Rocznik Nadnotecki” 1997, s. 95.
24 Tamże, s. 76.
25 A. Sperling, Aus vergilbten Papieren der Stadt Deutsch Krone, Deutsch Krone 1928, s. 42-49.
26 A. Mączak, Sukiennictwo wielkopolskie XIV-XVII wieku, Warszawa 1955, s. 53-59.
27 A. Sperling, Aus vergilbten, s. 50-51.
28 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 169; F. Schulz, Geschichte des Kreises Deutsch–Krone, s. 59.
29 Świadczyć o tym mogą rozmiary hodowli w tym mieście w 1773 r. Hodowano wówczas aż 1612 owiec. Zob. Kataster pruski 1773 r. Tit., LXXXV nr 4, f. 172, (w:) „Rocznik Nadnotecki” 1970. R. 3, s. 239.
30 Zob. Kataster pruski 1773 r.,Tit. LXXXV nr 4, f. 172, (w:) „Rocznik Nadnotecki” 1970. R. 3, s. 239.
31 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 170. W latach osiemdziesiątych XVII wieku w Jastrowiu znajdowało się 212 rzemieślników i 118 sukienników. Zob. F. Żmidziński, Stosunki gospodarczo–społeczne w Jastrowiu, Pile i Ujściu do 1772 r., „Rocznik Nadnotecki” 1970. R. 3, s. 239 (według danych M. Beheima – Schwarzbacha, Der Netzedistrikt in seinem Bestande zur Zeit der ersten Theilung Polens, Zeitschrift der Historichen Gesellschaft für die Provinz Posen, Jg. 7, H. 2. Posen 1892, s. 222). Według katastru pruskiego z 1773 r. Tit. LXXXV nr 4, f. 16-17; nr 17, 22, f.1 – 7v., w Jastrowiu rzemiosło przedstawiało się następująco: sukiennicy – 115, farbiarze – 1, powroźnicy – 1, szewcy – 48, krawcy – 7, kowale – 14, ślusarze – 1, stolarze – 4, kołodzieje – 3, piekarze – 3, rzeźnicy – 9, inni – 4.
32 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 170. Szybki obrót towarowy i stale wzrastająca wytwórczość rzemiosła pomogły części mieszczaństwa wzbogacić się i osiągnąć ważne stanowiska w Jastrowiu. Ludzie ci zasiadali we władzach miasta. Grupa najmajętniejszych mieszczan przez cały wiek XVII i XVIII składała się z kilku spokrewnionych ze sobą i uprzywilejowanych rodzin: Tyców, Lemków, Bedków, Kadowów, Rysztofów. Zob. ks. Władysław Deryng, Kocham to miasto, Jastrowie 1995, s. 13.
33 H. Janocha, F. J. Lachowicz, Tuczno. Z dziejów zamku i miasta, Poznań 1981, s. 21-25.
34 I. Kostrowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, Historia gospodarcza Polski XIX i XX wieku. Wydanie III, Książka i Wiedza, Warszawa 1978, s. 25.
35 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 76-77; F. Bähr, Kirchengeschichte des Landes Draheim, Stettin 1931, s. 33.
36 L. Bąk, Ziemia wałecka, s. 85.
37 F. Schultz, Geschichte des Kreises Deutsch–Krone, s. 98.
38 Tamże, s. 100.
39 Tamże, s. 101. Opis przebiegu konfliktu w Mirosławcu zamieszcza np. E. Berg, Geschichte der Stadt Märkisch Friedland, s. 25-27. Autor podkreśla bezwzględną dominację dziedzica miasteczka i włości Jerzego Wedla, który lekceważył próby interwencji ze strony króla Zygmunta Augusta na rzecz mieszczan broniących swoich praw.
40 K. Ruprecht, Deutsch Krone Stadt und Kreis, s. 42; J. Bielecka, Sąd grodzki w Wałczu, „Roczniki Historyczne”, R. XXVI, 1960; W. Dworzaczek, Życie polityczne do 1655 r., (w:) Dzieje Wielkopolski, t. I, pod redakcją J. Topolskiego, Poznań 1969, s. 506. Sąd i urząd grodzki w Wałczu powstał wskutek wyłączenia tego powiatu spod jurysdykcji starosty generalnego i podlegał odtąd staroście wałeckiemu, który do tego czasu był tylko dzierżawcą królewskim.
41 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 95.
42 Tamże, s. 97.
43 H. Janocha, F. J. Lachowicz, Tuczno. Z dziejów zamku i miasta, s. 21-22.
44 W. Rusiński, Straty i zniszczenia w czasie wojny szwedzkiej (1655-1660) oraz jej skutki na obszarze Wielkopolski, (w:) Polska w okresie drugiej wojny północnej, T. II, Warszawa 1957, s. 289; Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa 1882, s. 830; S. Łozowski, Człopa. Okruchy dziejów. Okolice. Legendy, s. 26-27. Pożarom, które powodowały dotkliwe straty, sprzyjała dość często drewniana zabudowa i czasami zwyczajna ludzka nieostrożność. Tak było np. w Człopie, 8 kwietnia 1739 roku, „gdy pod nieobecność gospodarzy, ogień z suszarni w bliżej nieokreślony sposób przedostał się do obejścia i wkrótce ogarnął zabudowania Caspersów. Stamtąd zaś – za sprawą silnego wiatru, który dął od rana – rychło przeniósł się na sąsiednie obejścia i zabudowania”; Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 179. Upłynęły lata, zanim miasto dźwignęło się z ruin, wspomagane czasem zwolnieniem od danin i podatków; bywało, że ledwo odbudowane, stawało się znowu pastwą płomieni. Oczywistą tego przyczyną było to, że po pożarze drewnianego miasteczka odbudowywano je na nowo z... drewna.
45 Z. Boras, R. Walczak, A. Wędzki, Historia powiatu wałeckiego w zarysie, s. 180.
46 Tamże, s. 130-132.
47 Tamże, s. 71.
48 H. Lesiński, Pod przewagą feudalnego państwa zachodniopomorskiego (1534-1653), (w:) Dzieje Kołobrzegu. „Biblioteka Słupska”, t. XIV, Poznań 1965, s. 60, oraz tenże, W państwie brandenbursko-pruskim (1563-1806), tamże, s. 83-85.
49 ks. Władysław Deryng, Kocham to miasto, s. 10.

dr Przemysław Bartosik

Dodano: 10-11-2016

Z dziejów ziemi wałeckiej (XIV-XVIII w.) - część I

  Margrabiowie brandenburscy około roku 1300 opanowali tereny rozciągające się między rzekami Drawą i Gwdą (oraz Notecią na południu), a więc także i obszar ziemi wałeckiej 1. Odtąd ziemia wałecka przez przeszło pół wieku miała pozostać pod obcymi rządami.

Problemy etniczne i wyznaniowe

  Brandenburczycy rozwinęli ożywioną akcję kolonizacyjną zajętych terenów, posługując się głównie elementem niemieckim. Duże „zasługi” dla margrabiów brandenburskich położył zwłaszcza niemiecki ród Wedlów, wywodzący się prawdopodobnie z okolic Hamburga, gdzie znajduje się miasto Wedell. Rozwinął on ożywioną akcję kolonizacji terenów otrzymanych z nadania w okolicy Kalisza Pomorskiego, a na ziemi wałeckiej w rejonie Tuczna i Mirosławca 2. Warto zaznaczyć, że w czasie rządów brandenburskich została utrzymana przynależność ziemi wałeckiej do diecezji poznańskiej 3. W oparciu o spis posiadłości kościelnych należących do biskupstwa poznańskiego, położonych na terenach na wschód od Drawy, sporządzony w roku 1349, można stwierdzić, że około połowy XIV wieku obszar dzisiejszej ziemi wałeckiej posiadał jeszcze rzadką sieć osadniczą.
  W drugiej fazie tzw. kolonizacji wtórnej, na przełomie XVI i XVII stulecia, osadnicy niemieccy napłynęli także na obszary położone na wschód od Wałcza. Wtórna kolonizacja niemiecka była dla miejscowej ludności polskiej bardziej niebezpieczna niż pierwsza, ponieważ przypadła na czas znacznie zaawansowanego procesu polszczenia się osadników niemieckich. Przerywając ten proces, wpłynęła ona uodparniająco na ludność niemiecką, a proces polonizacji został odsunięty na dalsze stulecia. W ciągu wieków przynależności ziemi wałeckiej do państwa polskiego zamieszkała na niej ludność niemiecka zachowała swój język i tradycje. Różnice narodowościowe podkreśliły jeszcze w wieku XVI różnice wyznaniowe. Większa część ludności niemieckiej w miastach i na wsi opowiedziała się za reformacją. Możne rody szlacheckie niemieckiego pochodzenia (Golcowie, Blankenburgowie) opiekowały się innowiercami i przez to patronowały niemczyźnie. Innym możnym rodem niemieckim był ród Wedlów na Tucznie i Mirosławcu. W wieku XIV Wedlowie czuli się w pełni Niemcami, dopiero w wieku XVI ulegli procesowi polonizacji. Maciej de Wedel z Tuczna otrzymał od króla Polski Zygmunta Starego prawo tytułowania się de Wedel Tuczyński. Piastując wysokie godności senatorskie w Rzeczypospolitej, Tuczyńscy przyjęli obyczaje i język polski, w czym znaczną rolę odegrały związki małżeńskie z polską szlachtą. W wieku XVII Tuczyńscy byli już Polakami. Jednakże pochodząca z Brandenburgii niemiecka szlachta w ich dobrach zachowała jeszcze swoją niemieckość. W dobrach Czarnkowskich w okolicach Człopy istniał element polski, była tam jednak także spora grupa kolonistów niemieckich, przeważnie z Brandenburgii, osadzonych w wieku XVI przez Czarnkowskich.
  Ogólnie można przyjąć, że na południowy wschód od linii Człopa–Wałcz–Jastrowie ziemię wałecką w wieku XVI zamieszkiwała zwartą masą ludność polska – tak szlachta, jak i chłopi. Na północnym zachodzie od tej linii przeważał element niemiecki, chociaż i tutaj nie brak było szlachty polskiej, a także polskich chłopów 4. Z chwilą utworzenia urzędu grodzkiego w Wałczu rozległe królewszczyzny systematycznie zaczęły być zasiedlane ludnością polską z Wielkopolski i Niemcami z Nowej Marchii. Starostowie wałeccy, którzy posiadali swe dobra w ziemi wałeckiej, położyli duże zasługi w dziele kolonizacji. Na skutek polszczenia się obcych etnicznie grup narodowościowych i znacznego napływu szlachty polskiej w końcu XVI wieku ziemia wałecka coraz bardziej pod względem narodowościowym upodabniała się do reszty kraju.
  Trzecią grupę co do liczebności i znaczenia stanowili na ziemi wałeckiej Żydzi. Napłynęli oni tutaj już w XVI stuleciu z górnych Niemiec, o czym świadczył ich język, będący mieszaniną dialektu szwabskiego z językiem hebrajskim. Sami siebie nazywali askenazim, tzn. Niemcy, w odróżnieniu od Żydów portugalskich, którzy w tym czasie bardzo licznie ciągnęli do Polski, chcąc uniknąć prześladowań, jakie stosowano wobec nich na Półwyspie Pirenejskim. Na ziemię wałecką napłynęła znaczna liczba Żydów szczególnie po roku 1588, to jest po wydaniu w Brandenburgii edyktu, na mocy którego zmuszano Żydów do opuszczania tego państwa 5. Od pierwszej połowy XVII wieku powstawały gminy żydowskie, między innymi w Jastrowiu, Wałczu i Człopie. W XVII i XVIII wieku osiedliły się pierwsze rodziny żydowskie w Tucznie. Dużą rolę w osadnictwie Żydów odegrały szlacheckie rody, m. in. Czarnkowskich. Przedstawiciele tego rodu nadawali przywileje gminom żydowskim zezwalając na budowę: synagog, szkół, szpitali, łaźni oraz zakładanie cmentarzy. Dokumenty te określały także ramy działalności gospodarczych, które mogli wykonywać Żydzi 6.
  Jastrowie, które jako wieś powstało w 1560 roku, a od roku 1602 było miastem, zamieszkiwali zarówno Niemcy, jak i Polacy, co poświadcza lustracja z 1569 roku, w której czytamy: „Ta wieś jest w puszczy 6 mil od Ujścia, którą zowią po niemiecku Vojntkrug a po polsku Jastrowie przez pana Stanisława Grabię z Górki starostę uszczkiego już od 9 lat zasadzona nad rzeką Ptuszą. Są w niej Polacy i Niemcy” 7.
  Ciekawie ułożyły się stosunki narodowościowe w samym Wałczu. Miasto, założone jeszcze w okresie przynależności tych ziem do Marchii Brandenburskiej, charakteryzowała pod względem etnicznym przewaga ludności niemieckiej. Ale już w XVI wieku pod bokiem starego miasta, zaczęła wyrastać osada, która wkrótce przekształciła się w konkurencyjne przedmieście a w 1613 roku miała już własnego burmistrza. Zamieszkiwali tu wyłącznie Polacy przy niewielkim udziale Żydów i Szkotów. Dzięki starostom wałeckim przedmieście otrzymało prawa miejskie, co doprowadziło do serii konfliktów i objawów niezadowolenia ze strony starego miasta. Wydaje się, że konflikty te miały bardziej charakter narodowościowy, niż społeczny. Nie oznacza to, że w starym mieście nie mieszkali Polacy. W 1595 roku, kiedy część protestancka miasta zapragnęła odzyskać wpływy religijne, burmistrz Wolski przemówił do zbuntowanego tłumu po polsku: „Róbcie, co chcecie, ja o niczym nie chcę wiedzieć” 8.
  W zanotowanym w aktach grodzkich w 1616 roku podziale Tuczna na część katolicką (¾ miasta, własność Krzysztofa Tuczyńskiego) i ewangelicką (¼ część, własność Ernesta Wedelskiego) niewiele można spotkać nazwisk polskich, co więcej nawet imiona nie są słowiańskie. Jezuici nie znający języka niemieckiego często przebywali w ich majątkach, co może świadczyć, że mieszkali tutaj Polacy lub ludzie znający język polski 9.
  Czarnkowscy osadzili w swoich dobrach w XVI wieku sporo chłopów z Brandenburgii, więc i w dobrach powstała polsko-niemiecka mieszanina. Jezuici, których chętnie widzieli katoliccy Czarnkowscy, robili tutaj częste wypady, przywożąc ze sobą zwyczaj organizowania szumnych nabożeństw, procesji i kazań polskich. Wg kroniki z 1688 roku „w heretyckim mieście Człopie, gdzie nie byli jeszcze jezuici (...) w czasie nabożeństwa ojciec dominikanin wygłosił kazanie polskie, a po mszy jezuita kazanie niemieckie” 10. W opisie rozruchów religijnych w 1654 roku odnośny dokument wymienia z połowy miasta Człopy 82 niemieckich obywateli wyznania ewangelickiego po nazwisku. Nie oznacza to jednak, że druga połowa miasta składała się także z Niemców. Z listu gminy luterskiej miasteczka Człopy do rezydującego w Szczecinie marszałka wojsk szwedzkich w czasie wojny północnej (1700–1721) wynika 11, że w roku 1681 Samuel Lanckoroński sprzedał Człopę Arnoldowi Kasparowi, podstarościemu wałeckiemu, który jako protestant dbał o rozwój luteranizmu. Z początkiem XVIII wieku Człopa, na mocy rozporządzenia króla Stanisława Leszczyńskiego, dostała się braciom Maciejowi i Konstantemu Gembickim, fanatycznym katolikom. Wówczas nastały ciężkie czasy dla gminy protestanckiej w Człopie. Gembiccy nie tylko że zakazali wyznawania religii ewangelickiej w swoim mieście, ale co więcej – zmuszali luteran do uczestniczenia we wszystkich uroczystościach katolickich. Najbardziej uciążliwe były procesje Bożego Ciała. W czasie całej oktawy luteranie musieli dwa razy dziennie brać udział w procesji z pochodniami, i to pod karą wysiedlenia z miasta.
  Równie głębokie korzenie zapuścił luteranizm w północnych częściach ziemi wałeckiej. W Mirosławcu przez cały czas kontrreformacji protestanci utrzymali się w posiadaniu kościoła, nawet wtedy gdy dwa pokolenia właścicieli miasteczka – Blankenburgów – były katolickie. W wieku XVII próbowali osadzić się w Mirosławcu jezuici. Wysiłki jezuitów nie zostały jednakże uwieńczone sukcesem, ponieważ Blankenburgowie – katolicy nie chcieli zmuszać mieszczan do zmiany wyznania, a kaznodziejska działalność jezuitów, nie poparta przymusem właścicieli miasta, spotykała się tylko z szyderstwem luteran 12.
  Nietolerancyjna polityka kościoła katolickiego wykopała przepaść między obu grupami mieszkańców ziemi wałeckiej i sparaliżowała proces polonizacji tamtejszych mieszkańców pochodzenia niemieckiego, przeważnie ewangelików. Ich asymilacja narodowa, daleko już posunięta w wieku XVI, została zahamowana.
  Ugruntowanie się odmienności wskutek podziału wyznaniowego miało nie zamierzone trwałe skutki uboczne. W świadomości ludzkiej utrwaliło się przekonanie o nierozdzielnym związku polskości z wyznaniem katolickim. Przekonanie to w okresie upadku państwa polskiego w końcu XVIII wieku i walki o zachowanie odrębności i tradycji narodowych umacniało w społeczeństwie ziemi wałeckiej opór przeciw germanizacyjnej polityce pruskiego zaborcy oraz ułatwiło łączność tego terenu z resztą ziem polskich, głównie z Wielkopolską.

Problemy ekonomiczno–społeczne

  Na ziemi wałeckiej mieszkała szlachta polska i niemiecka. Niektóre rody, jak Tuczyńscy, zdążyły się spolonizować, inne, jak Blankenburgowie, zachowały do końca swoją narodową odrębność. Na wzór zachodni istniała w powiecie wałeckim instytucja lenna. W dobrach Czarnkowskich, Tuczyńskich wasalowie składali swoim panom akt posłuszeństwa i wierności; zobowiązani byli do służby wojskowej na rzecz pana, płacili podatki i daniny jak zwykli chłopi. Instytucja wasalna upadła około 1600 roku. Niektóre rodziny szlacheckie wzbogaciły się i wykupiły majątki lenne, inne zubożały i przeszły do stanu włościańskiego lub mieszczańskiego. W powiecie zamieszkiwała spora grupa drobnej szlachty polskiej. Byli oni właścicielami niewielkich majątków szlacheckich, majątków sołeckich, a nawet gospodarstw chłopskich. Monotonię życia tej warstwy urozmaicały najrozmaitsze procesy, zajazdy, pojedynki spowodowane sporami na tle majątkowym, przez urażony honor szlachecki czy też zwykłym awanturnictwem 13. Spory wynikały głównie na tle majątkowym i nieraz ciągnęły się przez pokolenia. Do takich zaliczymy, przykładowo głośny proces miasta Wałcza z panami Turno o las Kłosowo, który toczył się w latach 1563-1660, a także spór mieszczan wałeckich z Tuczyńskimi o lasy ciągnące się wzdłuż jeziora Raduń aż do Nakielna 14.
  Inaczej kształtował się los chłopów w dobrach królewskich. W XVI i XVII wieku rozwijała się kosztem kmiecych łanów gospodarka folwarcza, co doprowadziło do uszczuplenia i rozdrobnienia gospodarstw chłopskich 15. Obok chłopów ziemię wałecką zamieszkiwali właściciele „półwłóczka”, biedota przypisana do ¼ łanu, ogrodnicy posiadający kilka zagonów pod ziemniaki i komornicy, a więc bezdomni biedacy, którzy nie posiadali ani chałupy, ani zagonu, a mieszkali u chłopów łanowych jako ich czeladź, albo też najmowali się do pracy we dworze. Wszyscy jednak zobowiązani byli do płacenia podatków i odrabiania pańszczyzny. To klasowe rozwarstwienie uzupełniali rzemieślnicy (głównie kowale) i czeladź dworska. Nieliczni zajmowali się wytłaczaniem oleju, folusznictwem, bednarstwem, kowalstwem i garncarstwem. Na pozycji uprzywilejowanej znajdowali się młynarze, sołtysi, karczmarze, kowale i owczarze. Właściciele młynów i karczem otrzymywali specjalne przywileje własności od starostów, a nawet od króla 16.
  Cechy w poszczególnych miastach powstawały wraz z przyznaniem magdeburskich praw miejskich. Z chwilą otrzymania przez poszczególne miasta praw miejskich, dających im samorząd, następował szybszy rozwój rzemiosła. Wtedy też wynikły potrzeby tworzenia organizacji cechowych. Były one głównymi regulatorami życia gospodarczego. Przynależność cechowa dawała uprawnienia do wykonywania zawodu oraz chroniła przed konkurencją produkcji pozacechowej, która – o ile istniała – uważano za nielegalną i tępiono.
  Podobnie jak reszta miast ziemi wałeckiej, Wałcz w długich okresach czasowych był miastem o przewadze gospodarki rolniczej, kiedy to ludność utrzymywała się głównie z uprawy roli. Otrzymane w czasie lokacji łany były uprawiane przez mieszczan, którzy jeszcze w wieku XVIII i XIX byli na poły rolnikami. Nawet rzemieślnicy trudniący się produkcją różnych artykułów posiadali ziemię obok swego warsztatu. Skąpe źródła nie pozwalają nam opisać, jak wyglądały Wałcz czy Człopa w wieku XV, jednakże na podstawie kilku skromnych przekazów źródłowych można przyjąć, że Wałcz względem innych miast Wielkopolski był miastem średniej wielkości 17. W początkach XVI wieku przez Wałcz pędzono duże stada wołów na zachód Europy. Zygmunt Stary wyznaczył w roku 1524 Wałcz jako miejsce na stację celną dla tego handlu. Cła pobierane od wołów należały do króla i w Wałczu, jak i w innych miastach, miał je pobierać królewski poborca Andrzej Jankowski 18. W ciągu wieku XVI Wałcz znacznie się rozwinął, powiększyła się liczba cechów, kupców i wzrosła ogólna zamożność mieszczan. W oparciu o płody i surowce rolne zaczęło rozwijać się miejscowe rzemiosło. Hodowla owiec dostarczała dużych ilości wełny, koniecznej dla rozwoju wałeckiego sukiennictwa. Obok sukienników silny był cech płócienników, którzy na krosnach tkali różne gatunki płócien z miejscowego lnu. W roku 1634 było w Wałczu 8 sukienników i 8 tkaczy – płócienników. Rozwinęło się także krawiectwo (w roku 1634 – 8 warsztatów krawieckich); wśród 6 cechów wałeckich w wieku XVI cech krawców należał do najsilniejszych. Duże znaczenie miały cechy kuśnierzy i szewców. Do cechu szewskiego w początkach XVII wieku należało 9 właścicieli warsztatów. Oprócz tego istniały jeszcze cechy stolarzy, bednarzy, kowali 19. W myśl przywileju z 20 kwietnia 1633 roku, mieszkańcy Wałcza otrzymali prawo do corocznego wybierania rady miejskiej, burmistrza i wójta, których zatwierdzić musiał starosta lub jego zastępca, oraz prawo cotygodniowego targu w każdą sobotę. Wydanie tego przywileju przekształciło dotychczasowe przedmieście w tzw. Nowe Miasto. W pierwszej połowie XVII wieku Nowe Miasto liczyło 62 budynki, a Stare Miasto 229 budynków 20.
  Organizacjami miejskimi pokrewnymi cechom były bractwa kurkowe, gdzie spotykali się członkowie wszystkich cechów. Bractwo strzeleckie w Człopie miało wielowiekową tradycję. Według przekazu źródłowego (ze starych akt magistrackich) zostało ono założone już w 1396 roku. Każdy członek bractwa miał obowiązek wpłacania do „brackiej” kasy kwoty 12 guldenów oraz dostarczania 4 funtów (ok. 2 kg) wosku rocznie. Podczas uroczystych procesji w miasteczku z okazji świąt członkowie bractwa nieśli długie świece. W wypadku zagrożenia grodu „kurkowi bracia” mieli bezwzględny obowiązek obsadzania określonych miejsc na miejskich murach i ich obrony. Szczególną estymą cieszył się wśród współobywateli grodu „król kurkowy”, którym zostawał na okres jednego roku najlepszy strzelec – zwycięzca na dorocznych zawodach, odbywających się podczas świąt. Tytuł ten przynosił konkretne korzyści materialne jak, między innymi, prawo wolnego od podatku, warzenia określonej ilości piwa i produkcji gorzałki oraz swobodnego wyszynku, a także użytkowania pokaźnego kawałka miejskich gruntów. Bractwo „kurkowe” w Człopie posiadało własny znak, a później sztandar. 21 grudnia 1885 roku odbyła się w mieście uroczystość, podczas której przekazany został bractwu strzeleckiemu – przez wałeckiego landrata Rotzolla – sztandar, będący „darem pruskiego domu królewskiego” 21.
  Rozwinięty na gruncie miejscowej produkcji handel nie nabrał nigdy charakteru kurkowego i eksportowego, dlatego nie wytworzyła się tu warstwa bogatego kupiectwa. Drobnym handlem i rzemiosłem trudnili się głównie Żydzi, którzy cieszyli się od najdawniejszych czasów pewnymi przywilejami, zwłaszcza od panowania Kazimierza Wielkiego, który dążył do całkowitej ich asymilacji. Później ich prawa zostały poważnie ograniczone, niemniej jednak w różnych dziedzinach życia gospodarczego odgrywali oni stale znaczną rolę. W odróżnieniu od chrześcijan, którym prawo kanoniczne zabraniało pożyczać pieniądze na procent, Żydzi także zajmowali się udzielaniem kredytu; odgrywali rolę swego rodzaju banków depozytowych, w których lokowała pieniądze szlachta, a nawet instytucje kościelne. Pracowici i oszczędni Żydzi dochodzili nieraz do zamożności, czym budzili niechęć i zawiść ludności chrześcijańskiej, dlatego ich sytuacja nie zawsze była łatwa. Np. w Wałczu mieszczanie wnieśli protest po tym jak miejscowi Żydzi otrzymali pozwolenie wypieku chleba i wyszynku, na przedmieściu zwanym Kiczka. Wskutek tego Żydzi oprócz 150 złotych czynszu, jaki płacili staroście za grunt, na którym mieszkali, musieli dawać magistratowi 50 tynfów czopowego. Wino i miód wolno im było sprzedawać odtąd tylko na swej własnej ulicy 22. Ważnym źródłem dochodowym dla Żydów były arendy. Arendarze dzierżawili karczmy oraz trudnili się dodatkowo lichwą 23.
  W Wałczu i w Człopie istniały stałe komory celne. Zanim Wałcz zaczął się rozwijać i stał się poważniejszym ośrodkiem rzemiosła i handlu, procesy społeczno–gospodarcze w Polsce doprowadziły do niekorzystnego położenia miast. Nadmierne prawa zdobyte przez szlachtę krępowały handel, a władza starosty coraz wyraźniej krępowała działalność samorządu miejskiego. Od roku 1555 wybór burmistrza wałeckiego został uzależniony od starosty. Wałcz miał w drugiej połowie XVI wieku wszelkie warunki, by rozwinąć się w duże miasto, jednakże nie pozwoliła na to uprzywilejowana pozycja szlachty, starosty i Kościoła 24. W roku 1661 było w Wałczu nadal sześć cechów: krawców, szewców, sukienników, tkaczy, kuśnierzy i szynkarzy. Byli także poszczególni rzemieślnicy różnych specjalności, którzy do tych cechów nie należeli. Cechy sukienników i tkaczy (płócienników) otrzymały nowe statuty cechowe w 1669 i 1692 roku 25.
  Sukiennikom i kupcom sukiennym sąsiedniej Brandenburgii czy Pomorza Zachodniego nie wolno było pojawiać się w Wałczu ze swymi wyrobami. Takie zakazy i przepisy jak w Wałczu nie były czymś odosobnionym, lecz należały do pospolitych zjawisk w ówczesnej Wielkopolsce. Ostrze ich skierowane było głównie przeciw Żydom, którzy przodowali w handlu wełną i suknem, a także przeciw rzemiosłu pozacechowemu, czyli tzw. partaczom 26. W wieku XVIII jako główne zajęcie mieszczan wałeckich, obok uprawy ziemi, źródła wymieniają warzenie piwa. Mieszczanie robili piwo również na własny użytek, ale przede wszystkim na sprzedaż. W przeciwieństwie do niektórych innych miast, gdzie wyrób piwa zastrzeżony był dla zrzeszonych w cechy i przeważnie zamożnych browarników, w Wałczu piwo mógł warzyć każdy 27.
  Jastrowie było przede wszystkim miejscem jarmarków regionalnych. W roku 1738 starosta ujsko-pilski Mikołaj Święcicki częściowo zmienił terminarz jarmarków jastrowskich, które ostatecznie odbywały się w następującej kolejności: 1) jarmark na bydło rogate w trzecią niedzielę Wielkiego Postu; 2) również na bydło w szóstą niedzielę po Wielkanocy; 3) jarmark koński na św. Jana (24 VI); 4) na św. Bartłomieja (24 VIII); 5) koński na św. Michała (29 IX ); 6) na konie i bydło na św. Marcina (11 XI); 7) na św. Tomasza (29 XII). Liczba siedmiu jarmarków to dużo jak na małe Jastrowie. Cieszyły się one wielką popularnością 28. Oprócz ziemi uprawnej, Jastrowie posiadało sporo łąk 29. Dane z 1773 roku pozwalają na ustalenie rozmiarów i struktury hodowli w Jastrowiu. Okazuje się, że tego roku w Jastrowiu hodowano: 139 koni, 141 wołów, 94 krowy wraz z cielętami, 1612 owiec i 189 świń 30. Mieszczanie jastrowscy czerpali poważną część swych dochodów z ziemi i z obrotu jarmarcznego, ale drugą co do ważności dziedziną w tym miasteczku było rzemiosło. W roku 1646 było w Jastrowiu pięć, a w 1772 roku osiem cechów. Zdarzały się okresy niemal całkowitego zastoju po którym cechy musiały się organizować na nowo (np. cech sukienników w roku 1726). Osobliwością miasteczka stała się natomiast duża liczba pojedynczych rzemieślników najrozmaitszych specjalności. Byli tu piekarze, rzeźnicy, krawcy, stolarze, skrzyniarze (stolarze specjalizujący się w wyrobie skrzyń i kufrów), rymarze, kuśnierze, garbarze, farbiarze, saletrznicy. Do rzemieślników zaliczano także balwierzy, tj. fryzjerów, którzy jednak trudnili się również lecznictwem i wyrywaniem zębów 31.
  Do jednych z najstarszych należał w Jastrowiu cech garncarzy o którym najstarsza wzmianka pochodzi z wieku XVI. Starą metryką szczycił się również cech szewców, których wyroby cieszyły się wielkim powodzeniem, a tradycja dobrego szewstwa przerodziła się w wieku XIX w drobny przemysł obuwniczy. Niezłą sławę mieli także jastrowscy kowale. Niegdyś, u narodzin miasta, tworzyli oni dwa oddzielne cechy: kowali od grubej roboty i ślusarzy, ale zjednoczyły się one w roku 1646 w jeden cech, którego pieczęć nosiła łaciński napis: SIGILLUM FRATERNITATIS LAUDABILIS FABRORUM (pieczęć sławetnego cechu kowali) 32.
  Dominującą rolę w gospodarce Tuczna zawsze odgrywało rolnictwo. W okresie polokacyjnym w XIV i XVI wieku, w miarę wzrostu zaludnienia w Tucznie, między innymi poprzez napływ sprowadzanych przez Wedlów osadników niemieckich, nastąpił rozwój rzemiosła. Spowodowało to organizowanie poszczególnych rodzajów rzemieślników w tzw. cechy branżowe, których w Tucznie było 5. W oparciu o surowce uzyskane z uprawy roli rozwijało się tu młynarstwo, gorzelnictwo i browarnictwo. Produkty drzewne przerabiano w miejscowym tartaku zlokalizowanym nad rzeką. Sądząc z treści przekazów źródłowych, handel również nie odegrał zbyt wielkiej roli w życiu gospodarczym miasta. Celom handlowym służył, między innymi ratusz, co należy wnosić z istnienia tam wagi miejskiej i zlokalizowanych w pobliżu kramów miejskich. Był to jednak handel lokalny, oparty na miejscowej produkcji rolnej i rzemieślniczej, który nigdy nie przekształcił się w handel eksportowy, mogący dać podstawę do rozwoju warstwy bogatego kupiectwa. Handel odbywał się głównie z okazji jarmarków 33.
  Reasumując, w handlu wewnętrznym główną rolę odgrywały targi i jarmarki. Na targach dokonywano wymiany produktów między miastem a wsią. Obsługiwały je zazwyczaj kupcy i rzemieślnicy danej osady targowej, niekiedy przybywali na nie również kupcy z okolicznych miast, co prowadziło czasem do konfliktów z miejscowym mieszczaństwem. Największą jednak konkurencją dla kupców i rzemieślników miejskich był handel prowadzony przez domokrążców, objeżdżających wsie z artykułami codziennego użytku. Jarmarki obsługiwały potrzeby szerszego rynku. Niektóre z nich wyrobiły sobie renomę międzynarodową i odwiedzali je obcy kupcy 34.

Ustrój miast: miasta królewskie i prywatne. Samorząd miejski

  Spośród miast ziemi wałeckiej tylko Wałcz i Jastrowie były miastami królewskimi, zaś Tuczno, Człopa i Mirosławiec stanowiły prywatną własność szlachty. Wszystkie one miały jednakże wspólną cechę ustrojową w postaci prawa magdeburskiego, którym się rządziły. Władzę administracyjną nad miastem sprawował burmistrz, w którego gestii pozostawały także uprawnienia sądowe. Apelacje od wyroków miejskich w miastach królewskich rozpatrywały sądy asesorskie, natomiast w miastach prywatnych kierowane one były do właściciela 35. Burmistrzem Człopy i Mirosławca z reguły bywał ewangelik, w Wałczu i Tucznie stanowisko to obsadzał katolik. Nowo wybrane władze miejskie składały przysięgę lojalności i wierności królowi i staroście. Jednak starosta, jako reprezentant władzy królewskiej, często ograniczał uprawnienia miast, a już podstarości, z racji swej zwierzchności policyjnej, mieszał się w wewnętrzne sprawy miasta 36.
  Mieszczanie często buntowali się przeciwko takiej przemocy; dochodziło nawet do zbrojnej konfrontacji z ludźmi starosty. Wypadek taki miał miejsce w Wałczu w 1570 roku, kiedy odmówiono podstarościemu należnych mu danin 37. Również i miasta szlacheckie miewały spory ze swymi dziedzicami. Człopa prowadziła spór z Czarnkowskimi w sprawie dziesięciny zbożowej 38, w Mirosławcu doszło w latach 1556-1565 do ostrych konfliktów z Jerzym Wedlem, w Tucznie w latach 1593-1604 na tle wojny religijnej burmistrz Jerzy Ulrich i radny Szymon Hanczke oddali swe głowy za nieposłuszeństwo 39.
  Na mocy edyktu królewskiego z roku 1554 starostwo wałeckie zostało podniesione do rangi grodowego. Stało się to na skutek usilnych starań ówczesnego starosty wałeckiego Andrzeja (II) Górki 40. Obejmowanie urzędu przez starostę było zawsze wielkim wydarzeniem w mieście i odbywało się niezwykle uroczyście, szczególnie w XVII wieku. Budowano bramy triumfalne, wygłaszano przemówienia, a uczniowie wałeckiego kolegium wystawiali specjalną sztukę teatralną 41.
  Zastępcą starosty był sędzia surogator, który posiadał prawo prowadzenia wpisów do ksiąg wieczystych (tzw. „wieczność”). Ten urząd poza Poznaniem i Kaliszem spotykamy tylko w grodach: nakielskim, wałeckim i wschowskim 42.
  Według prawa magdeburskiego istniała, zapewne, w Tucznie osobna władza administracyjna i sądowa. Spoczywała ona w rękach burmistrza sprawującego swój urząd wraz z rajcami. Orzekali oni ponadto, jako tzw. sąd burmistrzowski, wyroki w drobnych wykroczeniach porządkowych. Sąd, na czele którego stał wójt wraz z ławnikami, rozpatrywał sprawy natury cywilnej. Instancją apelacyjną i ostateczną był właściciel miasta – Wedel. Wydaje się, że organizacja samorządu w tym mieście ulegała w ciągu wieków licznym zmianom, a przede wszystkim rosnącemu ograniczeniu ze strony właścicieli miasta. Objawiało się to w całkowitym zaniku możliwości wyboru władz samorządowych przez mieszczan. Dopiero w roku 1723 Tuczno otrzymało nowy przywilej z rąk dziedziczki Marianny z Tuczyńskich–Radońskiej, z pierwszego małżeństwa Mycielskiej, na mocy którego mieszczanie sami mogli wybierać burmistrza, sędziego i radę miejską, ale za zgodą dworu – Tuczyńskich. Kadencja tych urzędów trwała jeden rok. Prócz tego w skład rady wchodziło 5 rajców i 5 ławników obieranych dożywotnio. Miasto nie posiadało urzędu zajmującego się gospodarką i finansami 43.

Czynniki wzrostu, stagnacji lub regresu w rozwoju miast. Specyfika rozwoju miast ziemi wałeckiej, wynikająca z położenia w strefie pogranicza

  W miarę spokojne życie miasteczek ziemi wałeckiej, nie licząc lokalnych konfliktów, skończyło się wraz z najazdem szwedzkim na Polskę w 1655 roku. Szwedzi zaatakowali Polskę od strony Pomorza Zachodniego, co w sposób oczywisty wysunęło ziemię wałecką na pierwszy plan w obronie zagrożonej suwerenności Królestwa. Powiat wałecki, podobnie jak i cała Rzeczpospolita, wyszedł z tych walk poważnie osłabiony i zrujnowany gospodarczo.
  W Człopie, która ledwo co zdołała się podnieść po wielkim pożarze w roku 1637, liczono w roku 1657 tylko 50 domów osiadłych, a 165 zniszczonych lub pustych 44. Rezultatem „potopu” była też pauperyzacja, a następnie wielkie wyniszczenie ludności spowodowane nie tylko działaniami wojennymi, ale również straszliwą zarazą, jaka szalała na ziemi wałeckiej w latach 1656-1657. Kiedy warunki na to pozwalały, władze miejskie zarządzały kwarantannę; zawieszano targi i jarmarki, nikomu nie wolno było ani wejść, ani wyjść z miasta, zaś zmarłych chowano na osobnym, wyznaczonym na ten cel, miejscu 45.
  W 1701 roku elektor brandenburski Fryderyk III koronował się w Królewcu na „króla w Prusiech”. Odtąd zabiegi o posiadanie terytoriów oddzielających Brandenburgię od Prus Wschodnich stały się trwałym elementem polityki państwa pruskiego. Ziemia wałecka jako ziemia graniczna już na wiele lat przed pierwszym rozbiorem musiała stawiać czoło pruskiej zaborczości. Za rządów Fryderyka Wilhelma I (1713–1440), który miał manię tworzenia oddziałów złożonych z wysokich młodych ludzi, zdarzały się na terenie powiatu wałeckiego wypadki porywania takich mężczyzn. Z kolei w czasie trwania wojny siedmioletniej (1756–1763) polskie terytoria zachodnie, w tym ziemia wałecka, stały się zapleczem żywnościowym dla wojsk rosyjskich i pruskich, chociaż Rzeczpospolita nie brała udziału w tych zmaganiach. Z czasem Prusacy poczynali sobie na ziemi wałeckiej coraz to zuchwalej. Już od 1770 roku pod pretekstem ochrony przed epidemią, zakładali tu tzw. kordony zdrowia, oznaczane słupami z pruskim orłem i obsadzane posterunkami wojskowymi. Niedługo potem Mirosławiec, Jastrowie i inne miejscowości zostały zajęte przez pruskich huzarów. W ten oto sposób jeszcze przed oficjalnym traktatem I rozbioru, powiat wałecki dostał się pod wojskową okupację pruską 46.
  Nie znano kanalizacji, a jeśli dodać do tego niski stan higieny, nieświadomość jej zachowania oraz nieumiejętność zwalczania chorób, to wyjaśni się, dlaczego tylu ludzi umierało wskutek zarazy, pomoru lub „czarnej śmierci”, jak je wówczas nazywano. Nasilenie epidemii przypadało szczególnie na lata wojen, ponieważ obce i swoje wojska przynosiły z sobą zarazę nawet z dalekich krajów.
  Ziemia wałecka w okresie wczesnego średniowiecza była terenem pogranicznym, leżącym między terytorium tworzącego się na południu państwa polskiego a ziemiami Pomorzan na północy. Rozwój miast Ziemi Wałeckiej był uzależniony niewątpliwie od charakteru stosunków gospodarczych na pograniczu wielkopolsko–pomorskim przez które przechodziły ważne szlaki komunikacyjne.
  Wałcz jako miasto położone w centrum ziemi wałeckiej, z zamkiem i otoczone wałami, stanowił dogodny punkt wymiany produktów rolnych na artykuły rzemieślnicze, wytwarzane na miejscu i w regionie, bądź też sprowadzane z głębi Polski. Bliskość granicy Pomorza i Marchii Brandenburskiej sprzyjała nie tylko legalnemu rozwojowi handlu, ale także na znaczną skalę rozwiniętemu w tych okolicach przemytowi 47. Najstarszym szlakiem przechodzącym przez Wałcz był trakt łączący Nową Marchię z Gdańskiem, zwany też traktem gdańskim. Szczególnie ożywione stosunki handlowe utrzymywali starostowie wałeccy oraz okoliczna szlachta z Kołobrzegiem, wywożąc tam głównie żyto i pszenicę. Z Kołobrzegu sprowadzano natomiast sól, śledzie oraz niektóre artykuły pochodzenia rzemieślniczego 48.
  Dogodne położenie Jastrowia w pobliżu bardzo starej „Drogi Marchijskiej” i grodu na Gwdzie oraz tuż przy granicy Polski z księstwem zachodnio-pomorskim sprawiło, że w drugiej połowie XVI wieku coraz liczniej przybywali do Jastrowia obcy i polscy kupcy oraz zaczęli się osiedlać różni rzemieślnicy. Na tamtejszych jarmarkach wzrastała wymiana towarów – co spowodowało bogacenie się mieszkańców Jastrowia i wzrost ich liczby 49. Podobne przesłanki charakteryzowały rozwój pozostałych miast ziemi wałeckiej. Znajdowały się one na rozwidleniu bardzo ważnych szlaków komunikacyjnych i handlowych (Via regalis, Via marchionis) stąd też, z racji swego położenia w strefie pogranicza, stanowiły one niejednokrotnie znaczący punkt połączeń i kontaktów z rozległym „polskim zapleczem” (Berlin–Kostrzyn–Królewiec).

dr Przemysław Bartosik

Dodano: 10-11-2016

Nowości regionalne

  Ukazała się broszurka pt. "Jubileusz 70-lecia "Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Wałczu 1946-2016". Na uwagę zasługuje również najnowsza książka autorstwa Jarosława Leszczełowskiego pt. "Märkisch Friedland 1772-1945". Publikacja liczy 352 strony.

Dodano: 04-11-2016

Spotkanie z Marią Stepan
Dodano: 04-11-2016

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

  Miło nam poinformować, iż książka autorstwa dr. Przemysława Bartosika pt. „Życie polityczne Wałcza i okolic w latach 1945-1990” wraz z innymi publikacjami Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie po raz pierwszy będzie prezentowana na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie.

Dodano: 27-10-2016

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  
19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  
35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  
51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2018
Projekt i wykonanie: