Aktualności:

W poszukiwaniu krypty

  Dnia 16 listopada 2016 r. członkowie i sympatycy koła regionalnego przy Zespole Szkół nr 1 w Wałczu wraz z dr. Przemysławem Bartosikiem dokonali oględzin dwóch klasopracowni (nr 6 i 7), w których znajdowała się dawniej kaplica szkolna. Wg źródeł kaplica ta powstała w 1675 r. przy bramie miejskiej. W 1694 r. na miejscu kaplicy wybudowano kościół. Była to budowla murowana z podziemnymi grobowcami dla jezuitów i dobrodziejów zakonu. Na początku XVIII w. kościół posiadał dwa rzędy ławek, dwa konfesjonały, siedem okien, cztery witraże, chór dla muzyków i dwa ołtarze: św. Ignacego fundacji Jana Ostena i maryjny, który w 1716 r. został pokryty złotem i srebrem. W 1737 r. silna wichura zniszczyła front kościoła, z kolei w 1741 r. fundamenty obiektu podmyły deszcze. Budowla zawaliła się w roku 1767. O tym, że w podziemiach kościoła znajdowała się krypta, wspominają wiarygodne źródła historyczne. W krypcie dla księży zostało pochowane m.in. ciało ojca Barthla.
  Członkowie koła dokonali również oględzin dwóch piwnic, co było głównym celem rozpoznania domniemanej lokalizacji krypty. Udokumentowano fotograficznie układ poszczególnych pomieszczeń, wnęk, schowków oraz zakamarków. Wnioski jakie nasuwają się po przeprowadzonych działaniach wskazują na konieczność kolejnych poszukiwań…

Dodano: 16-11-2016

Szkic historyczny Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wałczu

  Szkoła Mistrzostwa Sportowego przy Liceum Ogólnokształcącym Nr 1 im. Kazimierza Wielkiego w Wałczu, została powołana do życia 1 sierpnia 1977 roku, decyzją ówczesnego Ministerstwa Oświaty i Wychowania (zapadła ona 11 maja 1977 roku). Oprócz niej powstały na terenie całego kraju, jeszcze cztery szkoły tego typu (Olsztyn, Racibórz, Warszawa i Zakopane), ale przy szkołach podstawowych, a nie jak w Wałczu przy liceum ogólnokształcącym. W początkowym założeniu szkoła miała zajmować się szkoleniem młodzieży w wioślarstwie kobiet. Wybór Wałcza jako miejsca założenia takiej szkoły nie był przypadkowy. Czynnikami, które miały na to wpływ były m.in.:
- warunki naturalne (liczne jeziora, otoczone lasami i wzgórzami),
- sprawnie działający Ośrodek Przygotowań Olimpijskich ,,Bukowina” (obecnie COS przy ulicy Zdobywców Wału Pomorskiego), gdzie od roku 1953 trenowała narodowa i olimpijska kadra kajakowa, do której od 1962 roku dołączyli również wioślarze,
- rozbudowa OPO, pod kątem specjalistycznych przygotowań i treningów obu kadr,
- rozegrane w Wałczu w roku 1973, Mistrzostwa Europy w Kajakarstwie,
- powstała w roku 1964, w ramach Wałeckiego Towarzystwa Sportowego ,,Orzeł” sekcja kajakowa,
- już w roku 1967, sekcja ta otrzymała spore zaplecze treningowe, przy Wałeckim Ośrodku Sportu i Rekreacji (dzisiejszy MOSiR przy ulicy Chłodnej), na które składały się m.in. hangary i magazyny na sprzęt oraz siłownia,
- świetni zawodnicy, wśród których jedną z najbardziej znanych postaci jest Maciej Frejmut czy Grzegorz Kołtan,
- przychylność i inicjatywa lokalnych działaczy sportowych oraz władz wojewódzkich,
- duże zainteresowanie młodzieży sportami wodnymi w Wałczu, czego świetnym przykładem jest postać Mariana Matłoki czy Romana Kościołowskiego – najpierw zawodnika, potem trenera, następnie wicedyrektora do spraw SMS w Liceum Nr 1, a w końcu długoletniego dyrektora Zespołu Szkół Nr 1 w Wałczu (utworzonego na bazie SMS i LO Nr 1).
  Do czynników bardziej ogólnych należały niewątpliwie międzynarodowe sukcesy polskich kajakarzy i wioślarzy w latach 50-tych i 70-tych, co doprowadziło do ogólnopolskiej ,,mody” na te sporty. Finansowanie szkoły miało odbywać się ze środków resortu oświaty i wychowania, resortu zdrowia i opieki społecznej, resortu kultury fizycznej i turystyki, Szkolnego Związku Sportowego oraz ewentualnych, chętnych zakładów patronackich. Kadra trenerska opłacana była przez Wałeckie Towarzystwo Sportowe ,,Orzeł”, natomiast środki na opłacenie nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących wzięło na swoje barki Kuratorium Oświaty i Wychowania w Pile.
  Mimo tego początki szkoły były dość skromne – w roku szkolnym 1977/1978 utworzono jedną klasę zajmującą się wioślarstwem kobiet. Jednakże już w tym samym roku z inicjatywy WTS ,,Orzeł” i Polskiego Związku Kajakowego, zaczęto zabiegać o poszerzenie działalności szkoły o klasy kajakarskie. Wałeckie Towarzystwo Sportowe ,,Orzeł” zadeklarowało się z pomocą przy rozbudowie SMS. Deklaracja ta obejmowała m.in. zapewnienie kwater uczniom-zawodnikom, zapewnienie bazy gastronomicznej, udostępnienie sprzętu i obiektów treningowych itp. Starania te zostały uwieńczone szybkim sukcesem i już w roku szkolnym 1980/1981 do klasy wioślarskiej dołączyła kajakarska. Oficjalnie jednak tytuł Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Kajakarstwie, nadano placówce w roku 1982.
  W zaistniałej sytuacji dyrektor LO i SMS Jan Król, powołał stanowisko koordynatora do spraw kajakarstwa, którym został Roman Kościołowski (pełnił on również rolę trenera grupy). Priorytetem wśród jego pierwszych zadań było opracowanie i skoordynowanie tygodniowego harmonogramu zajęć dydaktyczno-pedagogicznych z siatką treningów i zajęć sportowych. Nie było to proste zadanie, gdyż szkoła nie posiadała jeszcze samodzielnej bazy treningowej (siłownia, hala sportowa itp.), a w korzystaniu z obiektów COS ,,Bukowina” pierwszeństwo miały grupy kadry narodowej, często tam goszczące w ramach obozów treningowych i przygotowawczych. Biorąc pod uwagę, iż minimalna tygodniowa liczba treningów liczyła 18 godzin, a średnia zajęć lekcyjnych oscylowała w granicach 30-32 godzin, było to zadanie dość karkołomne i w dużej mierze oparte na zdolnościach improwizacyjnych, ówczesnego trenera koordynatora. Wymusiło to również wypracowanie pełnej współpracy między nauczycielami i trenerami polegającej na obopólnym zrozumieniu specyfiki szkoły oraz potrzeb jej wychowanków. Współpraca ta po dziś dzień stanowi chlubną wizytówkę szkoły, z której największą korzyść wynoszą jej uczniowie i absolwenci.
  Do głównych zadań statutowych Szkoły Mistrzostwa Sportowego, od początku jej istnienia, należały:
- osiąganie przez uczniów i absolwentów wysokiego poziomu międzynarodowego w uprawianej dyscyplinie sportu, w swojej kategorii wiekowej,
- opanowanie przez uczniów wiadomości z zakresu funkcjonowania i budowy organizmu ludzkiego,
- zdobycie umiejętności i wiadomości specjalistycznych z techniki, taktyki i przepisów sportowych,
- uzyskiwanie przez uczniów, w zależności od przedziału wiekowego, tytułu młodzieżowego organizatora sportu, sędziego oraz uzyskanie stopnia instruktora w uprawianej przez nich dyscyplinie sportowej.
  Oczywiście w parze z celami z zakresu sportowego idą normalne zadania szkoły, obowiązujące w liceach ogólnokształcących. Kadrę dydaktyczno-pedagogiczną szkoły, od początku jej istnienia stanowili nauczyciele Liceum Ogólnokształcącego Nr 1 im. Kazimierza Wielkiego w Wałczu, popularnie zwanego ,,Kazikiem”. Większy problem stanowiło skompletowanie odpowiedniej i wykwalifikowanej kadry instruktorsko-trenerskiej.
  W pierwszym okresie istnienia placówki pracowało w niej zaledwie dwóch trenerów szkoleniowców: trener I klasy mgr Roman Kościołowski i trener II klasy Stefan Jarmułowicz. Dopiero od roku szkolnego 1982/1983 ich liczba powiększyła się do trzech. W międzyczasie odszedł ze szkoły Stefan Jarmułowicz, natomiast nowymi szkoleniowcami zostali mgr Janina Janas i mgr Wojciech Nazarek (oboje posiadający II klasę trenerską). Dzięki temu można było powiększyć również ilość trenujących uczniów. Wiązało się to również, z nową bazą szkoleniową szkoły, którą stały się obiekty Wałeckiego Towarzystwa Sportowego ,,Orzeł”, gdzie uczniowie znaleźli zakwaterowanie w nowopowstałym internacie oraz wyżywienie w zbudowanej specjalnie na potrzeby Szkoły Mistrzostwa Sportowego stołówce. Obiekty te zaczęto budować już w roku 1979, a oddano je do użytku w 1983. Szkoła zyskała również w tym samym roku pozwolenie na powstanie etatu szkutnika, którym został pracujący po dzień dzisiejszy Andrzej Koczan. Już w następnym roku szkolnym 1984/1985 kadra trenerska powiększyła się o kolejnych dwóch trenerów (obaj posiadali II klasę trenerską), mianowicie mgr Grzegorza Kołtana i Bogdana Hertela. Równocześnie na zajmowane wcześniej stanowisko wrócił Stefan Jarmułowicz, zastępowany wcześniej przez Janinę Janas. Dzięki powiększeniu kadry trenerskiej, szkoła zaczęła się rozwijać jeszcze dynamiczniej, a uznanie jakim zaczęła się cieszyć wśród klubów i działaczy sportowych, doprowadziło do zacieśnienia współpracy z Polskim Związkiem Kajakowym. Owocem tego były wspólne obozy szkoleniowe Szkoły Mistrzostwa Sportowego i kadry juniorów, odbywające się cyklicznie w Szklarskiej Porębie, w okresie przerwy świąteczno-noworocznej w Szklarskiej Porębie, a w okresie ferii zimowych, także w Zakopanem.
  Profesjonalizm trenerów i zapał młodzieży, doprowadziły ostatecznie do sytuacji, w której zawodnicy Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wałczu, stali się główną bazą ludzką kadry narodowej juniorów. Nie pozostało to bez echa, gdyż Polski Związek Kajakowy, zainteresowany dalszym rozwojem szkoły, zaczął mocno naciskać na Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu, w celu zwiększenia liczby zawodników, w roku szkolnym 1987/1988 do 80 osób.
  Mimo znaczących sukcesów wychowanków i trenerów, druga połowa lat 80-tych, przyniosła szkole sporo problemów. Pierwszy z nich był spowodowany niewystarczającą liczbą trenerów, co ograniczało możliwości naboru większej ilości uczniów, a nawet zapewnienia grupom już istniejącym stałej opieki trenerskiej. Wiązało się to min. trudnościami mieszkaniowymi (tj. zapewnieniem kadrze trenerskiej odpowiednich mieszkań) oraz problemy wynikające z ułożeniem harmonogramu zajęć w sali gimnastycznej i siłowni. zajęcia trzeba było bardzo często prowadzić nawet w godzinach późnowieczornych, co było dużym dyskomfortem. Problemy wynikały również podczas szkolenia, powodowały je przede wszystkim, wspomniane już wyżej trudności z uzyskaniem wymaganej ilości godzin w sali gimnastycznej oraz na siłowni. Pogarszały się również warunki socjalno-bytowe, młodzieży mieszkającej w internacie, co nie było w żaden sposób zależne od szkoły, a wynikało z ogólnej fatalnej sytuacji gospodarczej kraju. Przeprowadzona w styczniu 1985 roku wizytacja Szkoły Mistrzostwa Sportowego (przez przedstawicieli PZK), poświęciła szczególnie dużo uwagi warunkom socjalno-bytowym zawodników. Warto przytoczyć jej spostrzeżenie, aby unaocznić sobie ówczesne problemy szkoły. Komisja wizytująca stwierdziła m.in. iż temperatura w pokojach zawodników oscyluje w przedziale 13-15 stopni Celsjusza (w pokoju świetlicowym było to tylko ok. 10 stopni!), a ściany są notorycznie wilgotne i zagrożone zagrzybieniem. W internacie brak było również pralki i odkurzacza. Zarzuty te jednak z małym wyjątkiem, nie były kierowane w stronę szkoły, ale do zarządu WTS ,,Orzeł”, na terenie którego obiektów mieścił się internat i baza szkoły oraz władz województwa i gminy. Samej szkole jako placówce nakazano jedynie zatrudnienie stałego wychowawcy, mającego sprawować pieczę nad młodzieżą w porze nocnej. Problemy występowały nawet z tak wydawałoby się prozaiczną rzeczą jak wyżywienie.
  W 1981 roku sekcję wioślarską przy SMS w Wałczu scharakteryzowano w następujący sposób: „[…] Baza treningowa – kompleks sportowy w COS Wałcz-Bukowina; kadra trenersko-instruktorska – Jerzy Janczyk trener II klasy, Piotr Rylski trener II klasy (obecnie w wojsku), Bogusław Gryczuk instruktor; […] Wyposażenie w tabor pływający – szkoła aktualnie wykorzystuje łodzie motorowe wg potrzeb, i łodzie wioślarskie: 1 x 8 –ka, 2 x 4-ka podwójna, 2 x 4ka ze st., 4 x 2ka bez st., 4 x 2ka podw., 6 x 1-ka. Jest możliwość korzystania z większej ilości łodzi; […] ewentualne potrzeby w zakresie sprzętu pływającego i sprzętu osobistego dla zawodników - min. 10 x 1-ka o wyporności 85 kg, ubrania treningowe wioślarskie, spodenki wioślarskie, obuwie sportowe wyczynowe – po jednym z każdego rodzaju sprzętu dla zawodnika”.
  W roku szkolnym 1984/85 SMS korzystał z bazy sportowej, hotelu oraz stołówki przy WTS „Orzeł” w Wałczu. Klub dysponował siłownią, basenem kajakowym oraz boiskiem treningowym. Odczuwano w tym czasie dotkliwy brak sali gimnastycznej, inną bolączką był również brak lampek nocnych oraz regałów na książki. W dokumentach czytamy: „Uczniowie szkoły oddają całą kartkę mięsną tzn. 4 kg miesięcznie. Ilość ta jest niewystarczająca przy żywieniu sportowców. Z reguły jedzą słabsze gatunki wędlin, konserwy itp. Wskazane jest przeznaczenie specjalnej puli mięsnej dla grupy sportowej z uwagi na duże obciążenia treningiem (10 treningów w tygodniu)”. O sprzęcie specjalistycznym zanotowano: „Na rok szkolny 1984/85 szkoła nie dysponuje sprzętem startowym tzn. brak kajaka K-2, K-4, który uzyskaliśmy w ubiegłym roku jest już mocno wyeksploatowany. […] SMS odczuwa dotkliwy brak stoperów tempowych i dwuwskazówkowych bądź elektronicznych. Potrzeba uzyskania dwóch kadłubów motorówek wraz z silnikami. Brak jest kół ratunkowych oraz paliwa. […] Prowadzenie zajęć specjalistycznych utrudnia brak odzieży treningowej, której Szkoła mimo zamówień nie może zakupić oraz brak suszarni na terenie Klubu WTS „Orzeł”. W omawianym okresie zawodnicy SMS w Wałczu szkolili się w Szklarskiej Porębie w okresie nowego roku, w Zakopanem w okresie ferii zimowych oraz w zgrupowaniu w Opolu w okresie wiosennym.
  Pierwszy rok działalności SMS przypadający na lata 1983/84 nie obfitował w znaczące wyniki sportowe. W tym czasie skoncentrowano się na kształtowaniu prawidłowej techniki wiosłowania oraz dalszym rozwijaniu podstawowych cech motorycznych. Regaty ogólnopolskie „Jesień 82” rozegrane w Drawnie w dnia 11-12 września 1982 roku stały się sprawdzianem wyjściowym dla zawodników SMS. Na imprezie zdobyto czołowe miejsca. W maju 1983 roku reprezentacja SMS uczestniczyła w Międzynarodowych Regatach Długodystansowych o Memoriał Z. Sochy w Poznaniu. Pierwszy rok istnienia SMS w Wałczu zaowocował dobrymi rezultatami w finałach Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży, która odbyła się w Lublinie oraz w Mistrzostwach Polski. Oprócz imprez centralnych w kraju zawodnicy SMS brali udział w imprezach zagranicznych. Zawodnicy wzięli m.in. udział w zgrupowaniu kadry narodowej do lat 16 przed trójmeczem Polska-NRD-Czechosłowacja.
  Jedną z pierwszych imprez sportowych nowego sezonu sportowego 1983/84 były Ogólnopolskie Regaty Kajakowe im. Kazimierza Góreckiego, które odbyły się w Wałczu w dniach 26-27 maja 1984 r. Sezon sportowy 1984/85 to rok Mistrzostw Świata Juniorów, które odbyły się we Włoszech w Castel Gandolfo (25-28 lipiec 1985). W mistrzostwach startowało dwóch zawodników z SMS w Wałczu. Wysokie rezultaty sportowe zawodnicy SMS osiągali również w Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży oraz w Mistrzostwach Świata Juniorów (np. Belgard – sezon sportowy 1986/87). Tak też było w późniejszych latach.
  W archiwum szkoły zachowała się spora korespondencja między COS ,,Bukowina”, SMS, WTS ,,Orzeł” i SANEPIDEM (lata 1984-1987), a cały problem otarł się o szczeble ministerialne. Pismo z kwietnia 1987 roku, skierowane przez Szkołę Mistrzostwa Sportowego w wałczu do Departamentu Wychowania i Kultury Fizycznej przy Ministerstwie Oświaty i Wychowania, dotyczy prośby o możliwość podwyższenia jednostkowej dziennej stawki żywieniowej dla wioślarek do minimalnej przewidzianej kwoty 400 złotych. Ta bowiem w stołówce COS ,,Bukowina” wynosiła tylko 250 zł. W uzasadnieniu powołano się na wyniki kontroli SANEPIDU, które stwierdzały, iż zawodniczki dostają zbyt mało jedzenia z odpowiednia ilością witamin i białka. W zaistniałej sytuacji powiększenie liczby uczniów do zalecanego przez Polski Związek Kajakowy stanu 80 trenujących, okazało się niemożliwe.
  Problemy te częściowo rozwiązano w wyniku porozumienia jakie zawarły między sobą PZK, COS ,,Bukowina” i SMS, w sprawie zakwaterowania czołowych zawodników szkoły. Od września roku szkolnego 1987/1988 grupa ta dostała zakwaterowanie na terenie COS ,,Bukowina”, gdzie miała o wiele lepszą bazę socjalno-bytową, ale również treningową.
  Zaczęła powiększać się również kadra trenerska zatrudniona w SMS. W roku 1988 został przyjęty do pracy mgr Waldemar Rogulski, któremu powierzono opiekę nad kanadyjkarzami. W tym samym roku powołanie na Igrzyska Olimpijskie dostała uczennica SMS Katarzyna Weiss, wychowanka trenera Romana Kościołowskiego. Była pierwsza uczennicą szkoły w kajakarstwie, która otrzymała powołanie na Igrzyska Olimpijskie…

dr Przemysław Bartosik

Dodano: 13-11-2016

Zapomniani bohaterowie

  „Żołnierze wyklęci” to określenie żołnierzy podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, stawiających zbrojny opór przeciwko sowietyzacji Polski i podporządkowania jej ZSRR. Po wojnie na terenie powiatu wałeckiego działalność konspiracyjną prowadziła m.in. „Armia Krajowa”.
  W latach 1945-46 „Armia Krajowa” funkcjonowała na terenie Jastrowia. Dowódcą był Władysław Napiórkowski ps. „Sokół”. W październiku 1945 r. do W. Napiórkowskiego przyszedł Stanisław D. z prośbą o zapisanie go do PPS. Napiórkowski był prezesem PPS w Jastrowiu. Doszło między nimi do kilku spotkań, podczas których dyskutowali na tematy polityczne. Stanisław D. 3 grudnia 1945 r. zaproponował swojemu rozmówcy założenie organizacji AK. Postanowienie to zaczęli realizować. Zwerbowano jeszcze Antoniego W. Na dowódcę wybrano W. Napiórkowskiego, który przyjął pseudonim „Sokół”, Stanisław D. miał pseudonim „Wróbel”, Antoni W. pseudonimu nie miał.
  Za główne zadanie postawiono sobie werbowanie nowych członków i gromadzenie broni. U Zofii P. wkrótce znaleziono broń, którą pozostawili żołnierze sowieccy. Pepeszę i nagan ukryto w chlewie u Antoniego W. W marcu 1946 r. Antoni W. zabrał broń ze schowka i zaniósł na posterunek MO. Członkowie AK zostali wkrótce aresztowani.
  Materiały PUBP w Wałczu informują w tej sprawie: „W toku śledztwa ob. P. Zofia pseudonim „Pantera” częściowo załamuje się, ujawniając osoby, które brały udział w organizowaniu Oddziałów A.K. w 1945 r. na terenie Żyrardowa. Ob. Napiórkowski nie przyznaje się do przyjęcia przysięgi, lecz stwierdza, że nieznani z nim osobnicy nadali mu pseudonim „Sokół” pozostawiając mu zadanie zorganizowania oddziału A.K. na terenie m. Jastrowia. […] W związku z powyższym zostały sporządzone zdjęcia fotograficzne z obywatela/ki Napiórkowskiego i P. i wielu innych podejrzanych, które zostały przesłane do Bezpieczeństwa w Raciążu, celem rozpoznania. Śledztwo w toku”.
  Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Szczecinie 26 października 1946 r. Władysław Napiórkowski został skazany na 7 lat, a Stanisław D. na 6 lat więzienia. Sprawa Antoniego W. decyzją sądu z 29 maja 1946 r. została wyłączona do oddzielnego prowadzenia, w dzień później zawieszono śledztwo, a następnie go uniewinniono.
  „Armia Krajowa” działała również na terenie Człopy. Do oddziału należeli Sylwester Jerzy Miśkiewicz (ps. „Murzynek”) i Franciszek Grabowski. Wytyczne otrzymywali od wspomnianego Władysława Napiórkowskiego. Spotkania odbywały się w lesie w okolicy Człopy i Rusinowa. AK-owcy przeprowadzali akcje, głównie w Kieleckiem.
  S. Miśkiewicz wspominał po latach: - W okresie konspiracyjnym, od czerwca 1945 roku miałem swoją broń, którą przetrzymywałem do 1948 r. Cały mój arsenał to kbk, pistolet z nabojami „dum-dum”, granaty zaczepne oraz bojowe, niemiecki pistolet maszynowy z magazynkami po 40 naboi, to była dobra broń na tamte czasy. W lesie było jej co nie miara. Na jednej z odpraw „Sokół” przestrzegał nas, abyśmy nie dali się namówić, gdy UB zabierze na jakieś przesłuchania.
  Sylwester Miśkiewicz urodził się w 1929 roku. W czasie wojny przebywał w Kruszwicy i Poznaniu. Należał do oddziału dywersyjno-bojowego AK Józefa Madeji. Pełnił funkcję łącznika-zwiadowcy. W sierpniu 1944 r. penetrował tereny leżące na trasie do Warszawy. W lipcu 1945 r. przybył do Człopy. Pracował jako monter w Zakładzie Energetycznym w Wałczu, uczęszczał w tym czasie do wałeckiego gimnazjum. Należał również do Polskiego Stronnictwa Ludowego. W 1946 r. był przesłuchiwany w areszcie MO w Człopie. Kilka razy wzywało go także wałeckie UB.
  W 1948 r. wyjechał do Szczecina, następnie do Poznania, gdzie osiadł na stałe. Był aktywnym uczestnikiem poznańskich wydarzeń 1956 r. Jako bezpartyjny został delegowany przez Załogę Zakładu Remontowego Energetyki w Poznaniu w celu zawiezienia petycji do KC PZPR. W późniejszym okresie został członkiem poznańskiego ZBOWiD-u. W 1990 r. odznaczony został Krzyżem Armii Krajowej.
  Na terenie Pomorza Zachodniego w omawianym okresie działała grupa dywersyjna o nazwie „V Wileńska Brygada” pod dowództwem majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”. Ta grupa bezpośrednio nie działała na terenie powiatu wałeckiego, na podstawie kroniki Komendy Powiatowej MO w Wałczu wiadomo jednak, iż w Witankowie zatrzymano młodą kobietę, która posiadała przy sobie ręcznie naszkicowany plan Wałcza, Witankowa, stacji PKP Dobino, Wiesiółki i Sitowa. Kobietę przekazano PUBP w Wałczu. Okazało się, że należała do oddziału „Łupaszki”.
  Po „łupaszkowcach” i ich sprzymierzeńcach zostały zapomniane mogiły, bowiem dokonywano egzekucji złapanych członków podziemia i oskarżonych o współpracę z nimi reprezentantów PSL. Jednym z takich miejsc były lasy koło miejscowości Dudylany. Wieś leżała w granicach powiatu wałeckiego, na granicy z poligonem borneńskim.
  Ponury obraz tamtych czasów oddaje ulotka z marca 1946 r. autorstwa mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcy V Brygady Śmierci AK: „[…] Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. […] My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walką na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”.

dr Przemysław Bartosik

PS. Na zdjęciu Sylwester Miśkiewicz, który w okresie PRL-u był represjonowany przez komunistów. W 1946 r. na okres „referendum” aresztowała go Milicja Obywatelska w Człopie. Inwigilowano go również za poznański czerwiec 1956 r. oraz za odczyty w poznańskim kościele w latach 80-tych. Dotyczyły one tematyki „Wiary i Ojczyzny”, m.in. bestialskiego mordu ks. Jerzego Popiełuszki, dokonanego przez funkcjonariuszy SB.

Dodano: 13-11-2016

Z dziejów Wałcza i okolic w XIX w. (cz. II)

ROZWÓJ LUDNOŚCIOWY MIAST ZIEMI WAŁECKIEJ W XIX WIEKU

Źródła: Vorläufige Ergebnisse der Volkszählung vom 1. December 1875 im Königreich Preussen. Mitgetheilt vom Königlich Preussischen Statistischen Bureau. Berlin 1876. Archiwum Państwowe w Koszalinie, Landratsamt Deutsch Krone, tom nr 235, karta nr 46 a; Beilage zum „ Deutsch-Kroner Kreis-Blatt ” Nr 95. Uebersicht die Gröse der Gemeinde und Gutsbezirke des Kreises Deutsch-Krone und über die in den einzelnen Gemeinden im Statsjahr 187778 aufkommenden Königlichen Steuern. Archiwum Państwowe w Koszalinie, Landratsamt Deutsch Krone, tom nr 234, karta nr 59; Beilage zum „ Deutsch=Kroner Kreis=Blatt ” Nr 4. Rachztehend bringe ich die Zuzammenztellung des Ergebnisses der Volkszahlung am 1. Dezember v. J. aus den Stadt-Gemeinde und Gutsbezirken des Kreises Dt. Krone zur allgemeinen Renntniz, Deutsch Krone, den 4. Januar 1881. Der Landrath Freiherr von Ketelhodt. Archiwum Państwowe w Koszalinie, Landratsamt Deutsch Krone, tom nr 234, karta nr 111; Der Netzdistrict, ein Beytrag zur Länder und Völkerkunde, August Carl Holsche, Bromberg 1793. Tabelle von den Städten und deren Bevölferung: 1793; Deutsches Stadtebuch, hrsg von E. Keyser, Bd 1, Stuttgart – Berlin 1939, Westpreussen, s. 227; A. Jelonek, Liczba ludności miast i osiedli w Polsce w latach 1810 – 1955, „ Dokumentacja Geograficzna ”, z. 5/1956; Materiały Wojewódzkiego Urzędu Statystycznego w Koszalinie; Rocznik Statystyczny Województwa Koszalińskiego, 1959; H. Haufe, Die nordostdeutsche Bevölkerungsbeworgung 1817-1933 (w:) Archiv für Bevölkerungswissenschaft ( Volkshunde ) und Bevölkerungspölitik. V: Jahrgang 1935, Leipzig, s. 332.

1. Uwarunkowania rozwoju ludnościowego miast. Przyczyny wzrostu lub regresu

  Na podstawie powyższych źródeł możemy prześledzić rozwój miast ziemi wałeckiej w XIX wieku pod względem liczby ludności. W ciągu stulecia ludność Człopy i Mirosławca podnosiła się bardzo powoli, jej liczba pod koniec XVIII wieku nawet spadła, a uwzględniwszy przyrost naturalny ubytek ten będzie jeszcze większy. Rozwój Człopy i Mirosławca kończy się po roku 1880, kiedy przestały działać skutki uwłaszczenia chłopów ( napływ do miasta części ludności chłopskiej i zapotrzebowanie wsi na usługi miasta ), a rozpoczęła się ucieczka na uprzemysłowiony Zachód. Wzrosło natomiast Tuczno i to pięciokrotnie, ale pod koniec XVIII wieku było ono niemal wsią. Umiarkowany dopływ ludności uzależniony od rozwoju rzemiosła i przemysłu wykazuje Jastrowie. Prawie do połowy XIX wieku przewyższało ono liczebnie Wałcz, który dopiero od roku 1849 zdołał wysunąć się na czoło i odtąd rozwijał się stosunkowo najszybciej. Wpłynęły na to rozmaite przyczyny takie jak: centralne położenie miasta jako stolicy powiatu, skupienie tutaj wszystkich urzędów i części sądów, kilku szkół jak i garnizonu wojskowego, który stacjonował w mieście w latach 1856-1870. Wzrost Wałcza o blisko 2000 osób nastąpił w okresie 1849-1875 i następnie o 1600 osób do roku 1910.

2. Statystyka narodowościowa, zawodowa i wyznaniowa

  Brak źródeł uniemożliwia przeprowadzenie dokładnych badań. Jedynie niektóre materiały informują nas o strukturze wyznaniowej ludności miast powiatu wałeckiego.
  Z opracowania Bockha wynika, że w powiecie wałeckim występowała wyraźna przewaga elementu niemieckiego. W roku 1831 powiat wałecki zamieszkiwało 37 348 mieszkańców narodowości niemieckiej, natomiast w roku 1852 – 52 950. Źródło dostarcza brak danych o narodowości polskiej. Przytoczone dane statystyczne należy jednak przyjmować z ostrożnością. Wydaje się nieprawdopodobne, aby w powiecie wałeckim nie było w ogóle ludności polskiej. Jak wynika z danych zamieszczonych w Statistisches Jahrbuch für den Preussischen Staat, w roku 1913 powiat wałecki zamieszkiwało 818 Polaków.
  Podstawowym zajęciem ludności miast powiatu wałeckiego było rzemiosło i handel, w znacznie stopniu rolnictwo. W Człopie mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa, warzenia piwa i palenia gorzałki. W roku 1773 w miasteczku było 35 rolników, 25 szewców, 1 gorzelnik, 4 młynarzy. Medycyna była reprezentowana przez 1 felczera i 1 aptekarza. Ponadto było 3 kołodziejów, 3 tkaczy lnnu, 6 krawców, 5 stolarzy, 2 iglarzy – produkujących igły. Do ważniejszych rodzajów wytwórczości należało także sukiennictwo. W roku 1860 Jastrowie liczyło 81 sukienników, 119 szewców, 19 krawców, 4 tkaczy, 5 rzeźników, 21 kowali oraz 8 fabrykantów gwoździ. W Tucznie ludność trudniła się głównie rolnictwem, hodowlą bydła i rybołówstwem.
  Innym zagadnieniem jest kwestia struktury wyznaniowej ludności miast powiatu wałeckiego.
Żydzi stanowili w miastach ziemi wałeckiej społeczność, która w XIX wieku była dostrzegalna zarówno pod względem liczebnym ( choć % różnie to wyglądało dla poszczególnych miast ) jak i aktywności gospodarczej. Wśród miast ziemi wałeckiej o szczególnie wysokiej liczbie obywateli wyznania mojżeszowego w roku 1816, wyróżniał się m. in. Wałcz ( 25, 7 % ). Interesujących informacji dostarcza w tej kwestii źródło z roku 1846. Wynika z niego, że w owym czasie w pięciu miastach wałeckich zamieszkiwało ogółem 2031 Żydów ( odpowiednio w Wałczu: 568, w Mirosławcu: 535, w Jastrowiu: 506, w Człopie: 337 i w Tucznie: 85 ). Potwierdza to m. in. tezę, że w tych miastach ( szczególnie w Mirosławcu i Jastrowiu ) Żydzi stanowili znaczącą liczebnie grupę ludności. Interesujący jest fakt niskiej reprezentacji liczebnej ludności żydowskiej w Tucznie ( 85 osób ), które było swoistą enklawą katolicyzmu na tle innych miast ziemi wałeckiej. Na podstawie tego materiału źródłowego można stwierdzić, że dominującym zajęciem był przede wszystkim drobny handel ( kramarstwo ), oraz takie zajęcia jak prowadzenie szynków, zajazdów, transport towarów.
  Na podstawie danych z Archiwum Państwowego w Koszalinie możemy stwierdzić, że w powiecie wałeckim miała miejsce zdecydowana dominacja ewangelików. Najwięcej ludności wyznania ewangelickiego było w Jastrowiu: 4152 osób i w Wałczu: 2823 osób. Najmniej ewangelików posiadało Tuczno: 503 osoby. Wśród miast ziemi wałeckiej wyróżniał się m. in. Wałcz, który posiadał najwięcej katolików: 2600 osób i najwięcej Żydów: 641 osób. W roku 1855 w Wałczu było 2816 katolików, 3320 ewangelików, 514 Żydów oraz jeden nieznany wyznaniowo. W Mirosławcu struktura wyznaniowa w roku 1868 wyglądała następująco: 10 katolików, 2620 ewangelików, 470 Żydów. W roku 1885 w Człopie było 310 katolików, 1679 ewangelików, 184 Żydów i 2 bezwyznaniowych.

3. Życie społeczne miast powiatu wałeckiego w XIX wieku. Konsekwencje zmian w rozwoju demograficznym w wyniku tzw. „ Ostfluchtu ”.

  Jednym z problemów życia społecznego w miastach w wieku XIX (i później) było położenie dzieci i młodzieży z najniższych warstw społeczności miejskiej; próbowano przynajmniej częściowo zająć się tą sprawą, organizując na terenie miast przytułki i sierocince. Przykładem takich poczynań – poświadczonym źródłowo – jest istnienie i działalność w połowie XIX wieku w Człopie tzw. „ Rettungshaus ”, czyli przytułku dla sierot i dzieci pozbawionych opieki. Zachowało się sprawozdanie z działalności tej placówki w latach 185354, z którego m. in. wynika, że przytułek ten ( mający pod opieką około 10 dzieci, w wieku od 7 do 14 lat ) był utrzymywany ze środków ofiarowanych przez prywatnych darczyńców, m. in. okolicznych właścicieli majątków ziemskich, zamożniejszych człopiańskich kupców i rzemieślników. Przytułek zapewniał swoim wychowankom utrzymanie, „ opiekę moralną ” oraz przyuczenie do rzemiosła.
  Poważnym problemem dla życia gospodarczego miast powiatu wałeckiego było zjawisko tzw. „ Ostfluchtu ”. Główne nasielenie ucieczki ludności z Pomorza Zachodniego na zachód Niemiec (Ostflucht) przypadło po 1871 roku i było związane z gwałtownym rozwojem przemysłu niemieckiego po wojnie francusko-pruskiej. Na południu powiatu wałeckiego przeprowadzano prywatne parcelacje, które miały na celu zahamowanie wielkiego odpływu ludności z pruskich prowincji wschodnich na przełomie XIX i XX wieku. Powiat wałecki zamieszkiwało w roku 1890 – 65 707 mieszkańców, w 1900 – 64 203, zaś w roku 1910 – 62 182. Można więc wywnioskować, że przez 20 lat zaludnienie zmniejszało się o 3525 osób czyli 5,7 %. Ubytek wyniósł w pierwszym dziesięcioleciu 1504, a w drugim 2021, czyli razem 3525 osób, tj. aż 5,7 %.

dr Przemysław Bartosik

Dodano: 12-11-2016

Z dziejów Wałcza i okolic w XIX w.

  1. Przejęcie ziemi wałeckiej przez Prusy

  W patencie wydanym dnia 13 września 1772 roku król pruski Fryderyk II ogłaszał, że z ziem Wielkopolski zabierze tylko ten obszar, który jest położony „diesseits der Netze”, a zatem po północnej stronie rzeki Noteci. W skład tego terytorium wchodziły wówczas jedynie powiat wałecki i nakielski. Królowi pruskiemu chodziło przede wszystkim o to, aby maksymalnie przesunąć granicę aż do Wisły w rejonie Solca Kujawskiego. Te zamiary panującego w pełni popierali i prześcigali się nawzajem w ich realizacji tacy doradcy – jak Herzberg czy Brenkenhoff. We wrześniu 1772 roku Brenkenhoff stanął na czele komisji, która obejmowała w posiadanie i w imieniu króla pruskiego, tzw. okręg notecki, przez co rozumiano ziemię wałecką, Krajnę (nakielsko – złotowskie) i część Kujaw. Wałcz zajęty został formalnie 16 września 1772 roku przez radcę wojennego Spaldinga.
  Ludność przyjęła zmianę panowania niemal obojętnie; nie miała zresztą żadnej możliwości, by się temu sprzeciwić. Były jednostki, które dla ratowania swojej egzystencji starały się czynnie temu nowemu panowaniu przypodobać. Do nich należał regent kancelarii grodzkiej w Wałczu, Stanisław Zielenkiewicz, który wyszukał w archiwum grodzkim i opublikował dokumenty mające „popierać” pretensje króla Prus do tych ziem polskich. W Człopie członkowie magistratu narodowości niemieckiej oświadczyli Spaldingowi, że „czują się szczęśliwi, mogąc ucałować berło króla pruskiego.

2. Charakterystyka miast wg opisu Johanna Friedricha Goldbecka 

  Po dokonaniu zaboru władze pruskie przeprowadziły dokładną inwentaryzację zagarniętego terenu. Opis miast ziemi wałeckiej z drugiej połowy XVIII wieku, sporządzony przez Johanna Friedricha Goldbecka, ilustruje przede wszystkim ówczesne rozplanowanie miasteczek oraz informuje nas o strukturze zawodowej ludności. Małe miasteczka przybrały w tym czasie wyraźniejszy wygląd osiedli rolniczych. Należał do nich również Wałcz. W Człopie i Tucznie uprawa roli stała się niemal podstawowym środkiem utrzymania ludności. Mirosławcowi nadawali handlowy charakter miejscowi Żydzi, zaś nowo założone Jastrowie wyróżniało się w XVIII wieku rozwiniętym, jak na te czasy, rzemiosłem.

Tuczno:

„(...) małe, otwarte miasteczko szlacheckie niedaleko granicy Nowej Marchii, 13 mil od Bydgoszczy, 2 mile od Wałcza i Mirosławca i 1 ½ mili od Człopy. Leży w dolinie ciasno otoczonej kilku wzgórzami, wśród trzech połączonych ze sobą jezior. Potok wypływający pod wsią Strzaliny, ½ mili od Tuczna, przepływa tu przez położone na południu wielkie miejskie jezioro Lubiatowo oraz przez znajdujące się na wschodzie blisko miasta jezioro Dzikowo, opływa następnie stojący na wysokim wzgórzu tuż obok miasta wielki pański zamek, porusza potem tuż za nim ( zamkiem ) i bliziutko miasta pański młyn, śrutownik, kaszarnię i tartak, płynie z kolei przez leżące od strony północnej miasta jezioro Tuczno, porusza ½ mili stąd odległy Nowy Młyn i wpada do ( rzeczki ) Płociczny. Tutejszy parafialny kościół katolicki jest budowlą dużą, masywną i okazałą, a na dość wysokiej wieży znajduje się pięć dzwonów znanych w okolicy ze swego pięknego dźwięku.
Mieszkańcy utrzymują się głównie z rolnictwa, warzenia piwa, palenia gorzałki, a także częściowo z rzemiosła. Role należące do mieszczan wynoszą 72 włóki. Mieszczaństwo posiada prócz tego mały las świerkowy.
Miasto Tuczno było niegdyś otoczone podwójnym ( pierścieniem ) rowów, które jednak teraz po większej części zupełnie się pozapadały”.

Człopa:

„(...) małe, otwarte miasteczko szlacheckie, 15 mil od Bydgoszczy, 5 mil od Piły i 8 mil od Stargardu Pomorskiego i 1 ½ mili od granicy nowomarchijskiej. Leży pomiędzy dwoma piaskowymi wzgórzami na gruncie bagnistym przy tzw. Stawie Młyńskim, przez który przechodzi potok wypływający koło Wołowych Lasów. Porusza ( on ) człopski tartak i młyn papierniczy oraz stojące tuż koło miasta młyn zbożowy i folusz. Po przepłynięciu stawu płynie ( dalej ) pod nazwą Młynówki przez kawałek miasta, po czym przyjmuje inny, wytryskający z bagna mały potoczek ( który porusza znajdujący się w mieście młyn słodowy ), z kolei kieruje się na zachód przez jeziora Kamień ( i ) Załom. Następnie na granicy Nowej Marchii łączy się z tzw. Płociczną, która koło ( wsi ) Osieczno wpada do Drawy.
Mieszkańcy utrzymują się głównie z rolnictwa, warzenia piwa, palenia gorzałki i innych mieszczańskich rzemiosł. Wśród rzemieślników jest paru sukienników, a Żydzi uprawiają trochę handlu. Role należące do mieszczan stanowią 41 włók. Niedaleko od miasta jest pańska cegielnia i wapiennik.

Mirosławiec:

„(...) otwarte miasteczko szlacheckie, ½ mili od granicy Nowej Marchii, 15 mil od Bydgoszczy, 8 mil od Stargardu Pomorskiego i 13 mil od Szczecina. Leży w przyjemnej, żyznej dolinie otoczonej zewsząd wzgórzami, długiej bez mała ¼ mili i tyleż samo szerokiej. Wznoszące się wokół wzgórza pełne są źródeł, które zlewają się w tejże dolinie i zamieniają okolicę miasta w mokradło. Ta bagnista ziemia została jednak dostatecznie odwodniona licznymi rowami i użyźniona, a używana jest częściowo jako ogrody, częściowo jako pastwisko. Od strony południowej prowadzi do miasta (sztucznie) usypana grobla. Po jej obu stronach ujęto w rowy wodę ze źródeł, która oblewa miasto od południa i północy, a następnie zbiera się na stronie południowej, poruszając tam najznaczniejszy, tuż koło miasta stojący młyn pański. Następnie porusza jeszcze inny pański młyn, folusz i tartak, które nazywają Polnym Młynem i z kolei wpada do oddalonego od miasta o pół ćwierci mili jeziora Korytnica. Miasto składa się ze 170 domów, które w większości są dobrze zbudowane i wysokie na dwa piętra. Głównym ośrodkiem utrzymania jest rolnictwo, warzenie piwa, palenie gorzałki i różne rzemiosła”.

Wałcz:

„(...) leży 12 mil od Bydgoszczy, 15 mil od Szczecina i Frankfurtu i 2 mile od granicy nowomarchijskiej, w przyjemnej i żyznej okolicy, która ma dobrą i nośną ziemię, obfite w trawę łąki oraz przynoszące pożytek lasy. Leży on między dwoma jeziorami. Od strony wschodniej i południowej otacza go wałeckie Jezioro Zamkowe, które rozpościera się ze wschodu na południe pół mili aż blisko pod starościńską wieś Chwiram. Północną stronę miasta otacza wielkie miejskie jezioro Raduń, które ciągnie się aż do szlacheckiej wsi Strączno na pół mili. Na nim, niedaleko wsi Strączno znajduje się wyspa, która ma uprawną, żyzną ziemię. Z tegoż jeziora Raduń wypływa nieduży potok (Młynówka). Od zachodu ku północy z północy zaś w kierunku wschodnim przechodzi (on) przez miasto tuż obok przytykającego doń folwarku starościńskiego, a następnie płynie z powrotem ze wschodu ku północy i poruszywszy należący do starostwa młyn, który zowią Jankowym Młynem, wpada do Dobrzycy. W trakcie swego poprzedniego biegu porusza ten ( potok ) w mieście młyn słodowy, a obok miasta młyn starościński.
Miasto składa się ze Starego i Nowego Miasta, które od siebie oddziela wspomniany kanał. Mieszkańcy utrzymują się głównie z uprawy roli, z warzenia piwa i palenia gorzałki. Rzemieślników jest stosunkowo niewielu. Role należące do mieszczan są znaczne obszarem, a pola rozciągają się na ½ do ¾ mili wokół miasta. Gleba jest wybornej jakości, ale z powodu odległego położenia mieszkańcy nie mogą jej należycie zagospodarować i wykorzystać. ( Koło miasta są ) trzy lasy. Jeden, zwany Kłosowskim, leży na zachód od miasta i rozpościera się po jednej stronie jeziora miejskiego ( Raduń ) aż za wieś Strączno po granicę szlacheckiej wsi Nakielno, na północ ku wsi Lubno aż do brzegów Piławki. W tym rozległym lesie, który w obwodzie ma dwie mile, znajdują się znaczne torfowiska, jednak tak z przyczyny swego oddalenia, wielkiej ilości wody dotąd jeszcze nie odprowadzonej, jak i z powodu licznych zarośli, którymi są porośnięte, nie mogą być w większości wykorzystywane przez mieszkańców miasta. Na drugim brzegu jeziora miejskiego rośnie inny las zwany Bukowiną, który jest mniejszy i ma wyłącznie buki, dęby, a także nieco brzozowego podszycia. Trzecim jest las świerkowy, który leży od wschodniej strony miasta ku wsi Ostrowiec ”.

  Okręg Nadnotecki ( Netzdistrict ) w roku 1793 liczył ogółem 47 miast (w tym miasta powiatu wałeckiego ). Wśród owych miast były tzw. miasta królewskie ( die Königlichen Städten ): Wałcz i Jastrowie, oraz tzw. miasta szlacheckie ( die Adlichen Städten ): Człopa, Tuczno, Mirosławiec .
„Deutsch – Crone, także zwany Wałcz – położony 14 mil od Bydgoszczy (...) ma 305 domostw i 1414 mieszkańców, którzy w większości zajmują się rolnictwem”.
  Autor wymienia także Wałcz jako siedzibę sądu ziemskiego oraz szkoły, która „była niegdyś sławna i posiadała nauczycieli jezuitów, lecz teraz jest w upadku”.
„Jastro ( Jastrowie ) – dość duża miejscowość (...) położona 17 mil od Bydgoszczy na granicy pomorsko – nowomarchijskiej; ma 225 domostw i 1957 mieszkańców; tutaj odbywają się 2 razy w roku znaczne targi końskie, gdzie do 10 000 koni przybywa ( jest dostarczanych )”.
„Schloppe ( Człopa ) – bardzo stare miasto, które już było wymieniane w XIV wieku (...) ma 49 domostw i 918 mieszkańców. Jest tutaj także wielu Żydów, którzy trudnią się handlem, ale poza paroma, nie mają większego znaczenia ( w handlu ) ”.
„Tietz ( Tuczno ) – stara miejscowość już w XIV wieku wymieniana; (...) ma 138 domostw i 514 mieszkańców; wśród których pewna liczba sukienników”.
„Märkisch – Friedland ( Mirosławiec ); (...) miejscowość położona przy granicy z Nową Marchią, w żyznej okolicy; ma wielu sukienników i bardzo wielu Żydów, wśród których są zamożni i (...) zajmują się handlem. Miejscowość ma 179 domostw i 673 mieszkańców. Majętność Märkisch – Friedland jest własnością barona von Blankenburg, który w tym mieście posiada okazały zamek”.

3. Następstwa I rozbioru w administracji, sądownictwie i sferze politycznej

  Natychmiast po zagarnięciu okręgu noteckiego, do którego należała ziemia wałecka, zaborca zaprowadził nowy porządek administracyjny wedle wzorów obowiązujących w Królestwie Pruskim . Ograniczał on dawny samorząd, zarówno na wsi, jak i w mieście, a administracja została powierzona pruskim urzędnikom państwowym, podporządkowanym panującemu. Od 1773 roku ziemię wałecką, wraz z całym okręgiem noteckim, przyłączono do przedrozbiorowych Prus Królewskich ( Pomorza Gdańskiego ), którym nadano nazwę Prus Zachodnich. Naczelną władzą na tym obszarze była kwidzyńska Kamera, lecz dla okręgu noteckiego utworzono Deputację Kameralną w Bydgoszczy, podległą prezesowi całej prowincji z siedzibą w Kwidzynie. Kamera i Deputacja Kameralna sprawowały władzę ogólno – administracyjną, policyjną i skarbową oraz nadzorowały szkolnictwo i sprawy wyznaniowe.
  Prowincję podzielono na powiaty ( Kreise ), których w okręgu noteckim było cztery: inowrocławski, bydgoski, kamieński ( dawny nakielski ) i wałecki. Zaborca pozbawił dotychczasowych właścicieli ich starostw grodowych i niegrodowych w zamian za jednorazowe odszkodowanie. Starostwa zamieniono na dobra państwowe korony pruskiej – domeny. Zarządzały nimi tzw. amty ( Domänenämter ), poległe Deputacji Kameralnej. Były więc domeny: Wałcz, Nowy Dwór, Łubianka ( dawne starostwo ujsko – pilskie ). Od 1791 roku domeną stała się też Człopa, wykupiona przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II, który darował te dobra swojej faworycie, hrabinie Lichtenau.
  Na czele powiatu stanął mianowany przez króla radca ziemski ( Landrat ). Landrat był w zupełności podporządkowany Deputacji Kameralnej w Bydgoszczy; głównym jego zadaniem był pobór podatków nakładanych na ludność wiejską, nadzór policyjny oraz sprawy wojskowe ( kwaterunki ). Pierwszym pruskim landratem powiatu wałeckiego mianowano Chrystiana von den Osten–Sacken, dziedzica z Lubna. Miasta przekazano pod nadzór i kierownictwo osobnych urzędników zwanych radcami podatkowymi ( Steuerrat ).
  Usuwając polski podział administracyjny, władze pruskie przebudowały na wzór pruski całe sądownictwo oraz zaprowadziły nowe ustawy. Z dawnych czasów pozostały jedynie sądy wiejskie pod nazwą sądów patrymonialnych. Sprawowali je właściciele poszczególnych dóbr. Takie sądy patrymonialne powstały w obu prywatnych miasteczkach: Mirosławcu i Tucznie, oraz w kilkunastu wsiach. Obok sądów patrymonialnych były sądy miejskie w Wałczu, Jastrowiu, a potem i w Człopie, z burmistrzami sądowymi na czele. Opiekę sądową nad ludnością domen królewskich sprawował sędzia domenalny, obejmując działalnością wszystkie amty w powiecie. W 1806 roku zreformowano to sądownictwo, tworząc jednoosobowe sądy miejsko-ziemskie z siedzibą w miastach: w Wałczu, Jastrowiu, Mirosławcu i Człopie, które obejmowały jurysdykcję zarówno miasta, jak i przydzielone im amty.
  Od roku 1772 miasta zostały poddane silnej kontroli państwa, które zmieniło ich zarząd, odbierając wszystkie swobody, które im dotąd przysługiwały. We wszystkich miastach utworzono magistraty ( na miejsce dawnej rady miejskiej zwanej też czasem magistratem ). Utworzono dwa urzędy burmistrza: policyjnego, od spraw ogólnego zarządu, i sądowego – od spraw sądowych. Ponadto w skład magistratu wchodzili – kasjer ( poborca podatkowy ), pisarz miejski i jeden lub dwóch rajców. Najwcześniej oddzielano oba urzędy burmistrzowskie w Jastrowiu ( 1774 ) i w Wałczu ( 1779 ), w Człopie jeszcze później.
  W Wałczu burmistrz przed rozbiorem Polski pobierał tytułem wynagrodzenia 20 talarów i 18 korców żyta. Wybierany był przez starostę, spośród 4 kandydatów wskazanych przez ogół ludności. Pozostałych członków magistratu ( sędziego i senatora ) wybierał do zarządu ogół ludności uprawnionej do głosowania, spośród ważnych i znaczących osobistości. Ostatni wybrany przez przed rozbiorem magistrat składał się z burmistrza, sędziego i pisarza miejskiego. Funkcję burmistrza sprawował Jakub Duszyński, sędziego Stanisław Frank, a pisarza miejskiego Kazimierz Gołacki. W 1804 roku magistrat składał się z kierującego burmistrza do spraw policji – Rosenberga, burmistrza do spraw wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa – Ackelbeina, podskarbiego Raabe i senatorów – Kegla i Prodöhla.
  Działalność administracji pruskiej charakteryzował rygorystyczny fiskalizm, nakierowany na uzyskiwanie wysokich wpływów podatkowych. Zaborca wprowadził dekret nakazujący wysiedlenie ( za Noteć ) ludności żydowskiej ( 1779 ). W ten sposób nastąpił spadek liczby ludności żydowskiej np. w Mirosławcu. Powołane, wkrótce po aneksji, specjalne komisje klasyfikacyjne dokładnie opisały wszystkie wsie i miasta na zajętych obszarach i oszacowały dochody właścicieli ziemskich. W oparciu o te dane został wprowadzony podatek gruntowy zwany też kontrybucją, a istniejący już na pozostałych terenach państwa pruskiego. Gospodarstwa chłopskie obciążono podatkiem w wysokości 33, 3 % rocznego dochodu, szlachta polska płaciła 25 % a niemiecka 20 %.

4. Przemiany ustrojowe miast

  W 1808 roku przystąpiono w państwie pruskim do reformy ustroju miast. Uzyskały one szeroki samorząd, a dotychczasową szczegółową kontrolę władz zwierzchnich i bezpośrednich urzędników państwowych ( rajców podatkowych ) zastąpił ogólny nadzór landrata. Urząd steuerrata zlikwidowano. Podstawowym organem ustawodawczym i kontrolującym były w miastach rady miejskie wybierane przez ludność miasta, ale nie całą. Prawo wyborcze zastrzeżone było dla tzw. „ obywateli ” – ludzi, którzy zamieszkiwali w mieście przynajmniej od roku, mającym nieruchomość lub stały dochód z rzemiosła czy handlu. Ludność uboga pozbawiona została wpływu na wybór i działalność nowych, określonej wysokości miejskich władz samorządowych. Rada miejska wybierała magistrat z burmistrzem na czele, zatwierdzany przez władze prowincji. Magistrat był ciałem wykonawczym, podporządkowanym radzie. W Tucznie samorząd zaprowadzono formalnie w 1810 roku, faktycznie jednak Tuczno otrzymało samorząd w dziesięć lat później, z powodu procesu o nielojalność wytoczonego księdzu Riebschlagerowi i znacznej grupie mieszczan.

5. Przemiany w sferze administracji i sądownictwa

  Prowincję Prusy Zachodnie podzielono w 1816 roku na dwie regencje: gdańską i kwidzyńską. Powiat wałecki należał do regencji kwidzyńskiej. Rejencja kwidzyńska podzielona została decyzjami, które weszły w życie 1 kwietnia 1818 roku. Składała się ona z 13 powiatów: Kwidzyn ( Marienwerder ), Toruń ( Thorn ), Chełmno ( Kulm ), Chojnice ( Könitz ), Lubawa Brodnica ( Strasburg ), Sztum ( Stuhm ) – w miejsce uprzednio proponowanego Dzierzgonia, Susz ( Rosenberg ), Złotów ( Flatow ) – jako nowa stolica dawnego powiatu Kamień Krajeński, Wałcz ( Deutsch Krone ). Podział wewnętrzny i granice rejencji kwidzyńskiej okazały się trwałe na blisko wiek, choć wracano parokrotnie do planu włączenia powiatów złotowskiego i wałeckiego do rejencji bydgoskiej.
  Sytuacja miast w rejencji kwidzyńskiej od 1818 roku była następująca: na 45 miast 27 pozostawało pod kontrolą Ordynacji z 1808 roku, 17 utrzymywało ze zmianami ustrój typu municypalnego wprowadzony w dobie Księstwa Warszawskiego, a jedno miasteczko Tuczno ( Tütz ) w powiecie wałeckim nie uzyskało przywilejów samorządowych, jakie niosła Ordynacja.
  Równolegle z podziałem terytorialnym wchodziły w życie nowe zarządzenia administracyjne, których głównym celem była ostateczna unifikacja terenu powiatu wałeckiego z resztą państwa pruskiego. Zniesiono przede wszystkim trójpodział zarządu powiatowego na landrata, steuerrata ( zarząd miastami ) i zarządcę domen królewskich. Cała władza policyjna, sprawy komunalne, wyznaniowe i oświaty, handlu i rzemiosła, oraz w nieco bardziej ograniczonym zakresie skarbowość, skupione zostały w ręku landrata. Podlegali mu wszyscy urzędnicy powiatowi i magistraty miast. Organem samorządowym był sejmik powiatowy ( Kreistag ) wybierany w oparciu o cenzus majątkowy, w którym podstawową rolę odgrywali wielcy posiadacze ziemscy – junkrzy. Z tego tylko grona wybierano landratów, których następnie mianował król. Landrat podlegał bezpośrednio we wszystkim regencji w Kwidzyniu. Choć Wałcz pełnił rolę stolicy powiatu, to jednak siedzibą landrata był jego majątek ziemski. Niektóre instytucje administracji powiatowej umieszczono w Wałczu w dzierżawionych pomieszczeniach. W 1873 roku zakupiony został budynek, który niebawem funkcjonował jako urząd landratury. Gmach ten został w 1881 roku gruntownie przebudowany. Urządzono wówczas nową salę posiedzeń.
  Wspomniane reformy rozszerzyły samorząd powiatowy, oraz wprowadziły nową administrację niższego szczebla. Sądownictwo uległo poważniejszym zmianom dopiero w 1849 roku, kiedy zlikwidowano jurysdykcję panów nad chłopami i poddano wszystkich obywateli państwa pruskiego jednolitym sądom. W Wałczu powstał sąd powiatowy ze stałymi filiami w Człopie, Mirosławcu i Jastrowiu. Sądzeniem ciężkich spraw kryminalnych zajmował się sąd przysięgłych. W 1879 roku wymiar sprawiedliwości ujednolicono na obszarze całej II Rzeszy Niemieckiej. Pierwszą instancją były sądy okręgowe w Jastrowiu, Mirosławcu, Człopie i Wałczu.
  Król Fryderyk II zdawał sobie sprawę ze stosunku szlachty polskiej do rządów pruskich. Posunięcia zaborcy w zaanektowanym kraju słynącym dotąd z tradycji swobód szlacheckich zmierzały do możliwie szybkiego przekształcenia go na modłę pruską z odsunięciem Polaków od wpływu na bieg spraw państwowych. W tej sytuacji oczywistym staje się fakt, iż znaczna część szlachty polskiej i kleru katolickiego odnosiła się co najmniej niechętnie do rządów pruskich, zwłaszcza w pierwszych latach po aneksji ziem polskich. Na taki stosunek do nowej władzy wpłynęło szereg czynników, do których oprócz odsunięcia od udziału w życiu politycznym i działań rządu pruskiego na rzecz osłabienia pozycji ekonomicznej szlachty, można jeszcze zaliczyć jej uprzedzenia wyznaniowe, odmienność stylu życia, kultury a przede wszystkim sposób rządzenia; obcy mentalności Polaków.
  Monarcha pruski, dążąc ustawicznie do pomniejszania polskiego stanu posiadania na zagarniętych ziemiach, czuwał jednocześnie nad umacnianiem pozycji ekonomicznej żywiołu niemieckiego. Kategorycznie więc zakazał wykupywania majątków szlachty niemieckiej. Właścicielom Niemcom natomiast zabronił pozbywania się posiadłości, wiedząc, iż niektórzy chętnie by je sprzedali. Stanowisko w tej kwestii wyraził w rozporządzeniu dla Kamery kwidzyńskiej z dnia 2 marca 1777 roku stwierdzając, iż jego intencją jest, aby pozbyć się „ . . . złej szlachty polskiej przez nabywanie jej posiadłości, natomiast szlachtę niemiecką należy pozostawić w jej dobrach ”.
  Fryderyk II, jako władca typowej monarchii absolutystycznej i arystokratyczno-ziemiańskiej, popierał przede wszystkim interesy junkrów pruskich, wykazując jednocześnie negatywny stosunek do ziemiaństwa polskiego. Władzę w swoim państwie opierał głównie na tej warstwie powołując również na niższe stanowiska w administracji niewielką liczbę urzędników pochodzenia mieszczańskiego. Zabór ziem polskich w 1772 roku król Fryderyk II wykorzystał dla wzmocnienia junkrów, ugruntowując stan posiadania szlachty niemieckiej kosztem polskich majątków królewskich, kościelnych czy szlacheckich.
  Powszechnie obowiązywała generalna zasada, w myśl której Polaków nie dopuszczano do urzędów obsadzając je wyłącznie Niemcami. Potwierdza to, wydane wkrótce po śmierci króla Fryderyka II, sprawozdanie Kamery kwidzyńskiej z dnia 23 października 1787 roku dotyczące tej kwestii . Reasumując, należy stwierdzić, iż w państwie pruskim została bardzo znacznie ograniczona rola polityczna szlachty polskiej. Poważnemu osłabieniu uległa też jej pozycja materialna wskutek planowo i konsekwentnie realizowanej przez władze polityki uszczuplania polskiego stanu posiadania i związanych z tym dochodów.



GOSPODARKA MIAST ZIEMI WAŁECKIEJ W I POŁOWIE XIX WIEKU

1. Skutki wojen napoleońskich dla życia gospodarczego miast

  Po upadku powstania kościuszkowskiego na teren ziemi wałeckiej ponownie wkroczyli Prusacy, przywracając dawne porządki. Nie na długo jednak i tym razem cieszyli się Niemcy swoimi urzędami, gdyż w 10 lat potem doszło do wojny Prus z napoleońską Francją i ostatecznego rozgromienia armii pruskiej pod Jeną i Auerstädt jesienią 1806 roku. Nawet Berlin przestał być bezpiecznym miejscem dla pary królewskiej, która przez Wałcz i Piłę pospiesznie uchodziła do Królewca. Tymczasem po wyzwoleniu Wielkopolski zaczęła się rodzić polska armia, na której czele stanął sprowadzony z Włoch H. Dąbrowski. Z Bydgoszczy do Piły i Wałcza wysłano oddział pułkownika F. Garczyńskiego. Z Łobżenicy dnia 26 I 1807 roku pisał Garczyński: „ Dnia jutrzejszego idę do Piły, a stamtąd do Tuczna, bo tamtędy wojska francuskie nie przeszły, po nich zaś idąc nie byłoby co jeść . . . , a stamtąd ku Kołobrzegowi podług ordynansu ”. Garczyński do Tuczna nie dotarł, bo już w Pile spotkała go wiadomość, że Tuczno najechali Prusacy, ale ludność polska oczekująca zwycięskich wojsk polskich sama podjęła walkę o swe wyzwolenie i pod wodzą księdza Riebschlagera stoczono walkę potyczkę i zdołano wypędzić Prusaków z miasta. Nie mieli jednak sił na dalszą walkę i prosili płk. Garczyńskiego o pomoc. A oto słowa końcowe Riebschlagera do Garczyńskiego: „ . . . proszę JWWP Dobrodzieja, którego za swego wybawiciela od nieba mnie jako i całemu miastu na ratunek przysłano uznaję, jak najusilniej, abyś raczył ze swoich mężnych żołnierzy 200 z armatą łaskawie przysłać, z któremi mieszczanie i chłopi tutejsi parafialni złączeni żadnego nieprzyjaciela obawiać się nie będziemy . . . ”.
  Patriotyczny czyn proboszcza tuczyńskiego, uważającego się za Polaka mimo niemieckiego nazwiska, oraz ludności Tuczna przeszedł do historii polskich walk o odzyskanie zagrabionych przez zaborcę ziem zachodnich.
  Traktatem pokojowym w Tylży Napoleon pozostawił Prusom prawie całe terytorium pierwszego rozbioru. Z pozostałych obszarów utworzono Księstwo Warszawskie, do którego przyłączona została także większa część okręgu noteckiego – w tym południowe obszary powiatu wałeckiego w granicach nadanych mu przez zaborcę.
  Wojny napoleońskie mocno zubożyły mieszkańców powiatu. Ludność osiadła poniosła znaczne straty materialne. W okresie kampanii 1812 roku, do koalicji przeciwko Napoleonowi przyłączyły się także Prusy. Zwycięstwo koalicji przywróciło ponowne panowanie zaborcy. Przeciw ks. Riebschlagerowi wszczęte zostało natychmiast śledztwo, a następnie proces o nielojalność. Władze pociągnęły do odpowiedzialności także wielu mieszkańców Tuczna, którym zarzucało się podżeganie do incydentu ze stycznia 1807 roku. Sprawa ciągnęła się parę lat.

2. Rozwój rzemiosła i drobnego przemysłu

  Ogólne trudności rynkowe i finansowe spowodowane przewagą elementów feudalnych w gospodarce, ciężką sytuacją ogólną i ograniczeniami możliwości eksportu, odbiły się bardzo niekorzystnie na rozwoju przemysłu i rzemiosła. Drugą istotną przeszkodą w rozwoju gospodarczym były ustawiczne wojny i związane z nimi spustoszenia. Po wojnach napoleońskich upadek gospodarczy małych miast pogłębił przewlekły kryzys rolny, hamując wzrost produkcji rzemieślniczej i handlu miejskiego. Kryzys pociągnął za sobą poważne zmniejszenie kontaktów na wewnętrznym rynku zbytu Pomorza Zachodniego, w następstwie czego umacniała się samowystarczalność gospodarki wiejskiej. W miastach zachodniopomorskich, pomimo zmian w stosunkach społeczno – gospodarczych oraz pojawienia się pierwszych manufaktur, jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku panował feudalizm. Reformy w produkcji przemysłowej i w rzemiośle zostały przeprowadzone kilka lat po uwłaszczeniu chłopów. Bardziej sprzyjające rozwojowi przemysłu i handlu warunki nastały w całych Prusach z początkiem XIX wieku, między innymi w wyniku zniesienia wewnętrznych granic celnych. W związku z pojawieniem się pierwszych maszyn, dawne manufaktury przekształcały się w fabryki albo upadały. Powstawały liczne i różnorodne, lecz drobne zakłady: młyny, browary, gorzelnie, tartaki, cegielnie i inne.
  W pierwszym okresie panowania pruskiego, do końca XVIII wieku, miasta podniosły się nieco pod względem gospodarczym, gdyż sprzyjała temu merkantylistyczna polityka rządu. Najbardziej rozwinięte Jastrowie zachowało przodującą rolę, Wałcz natomiast nie mógł podźwignąć się po ciosach, jakie zadała mu wojna północna i inne klęski żywiołowe. Stan zaawansowania gospodarczego miasteczek w Wałeckiem obrazują dane statystyczne o liczbie rzemieślników w roku 1776. Według tych danych najwięcej samodzielnych przedstawicieli rękodzieła liczyło Jastrowie, bo aż 209 ( w tym 118 sukienników, 44 szewców, 17 kowali i 10 krawców ), następnie szła Człopa – gdzie mieszkało 92 rzemieślników ( wśród nich 26 szewców i 15 sukienników ), dalej – Mirosławiec z 90 rzemieślnikami ( m. in. 32 szewców i 10 krawców ), potem Tuczno – z 49 mistrzami rękodzieła ( z tego 20 szewców ), i dopiero Wałcz – w którym było 35 rękodzielników. Do tych cyfr doliczyć trzeba jeszcze czeladź rzemieślniczą. We wszystkich pięciu miasteczkach było 28 specjalności rzemieślniczych, wśród nich takie, jak grzebniarzy, kapeluszników, kotlarzy, kuśnierzy, powroźników, rzeszotników, tokarzy. W Jastrowiu mieszkał budowniczy organów.
  Pod rządami pruskimi cechy niewiele zmieniły swą organizację i zachowały dawne uprawnienia, z tym że i nad ich działalnością rozciągał się nadzór administracji miejskiej. Zabór pruski i ustanowienie pilnie strzeżonej przez celników granicy na południe od Noteci zahamowały rozwój handlu z dzielnicami jeszcze nie zagarniętymi. Dopiero ponowne zabory w latach 1793 i 1795 przywróciły ziemi wałeckiej jej polskie zaplecze. Niemniej jarmarki w Jastrowiu były dalej tłumnie odwiedzane, zwłaszcza przez przyjezdnych z Pomorza Gdańskiego, a także z zachodnioniemieckich prowincji pruskich.
  W wieku XVIII i XIX istniały w Człopie niewielkie zakłady produkcyjne – będące manufakturami ze względu na sposób produkcji, a przedsiębiorstwami „ rodzinnymi ”, jeśli chodzi o własność i zatrudnienie. Niektóre z nich korzystały, dzięki sprzyjającym warunkom środowiska naturalnego z „ silników wodnych ”, przy produkcji swoich wytworów. Do takich zakładów należała istniejąca w pierwszej połowie XIX stulecia papiernia, która później podupadła. Ów „ młyn papierniczy ” opatrywał swój produkt ( tzn. papier ) charakterystycznym znakiem firmowym. Był to znak wodny przedstawiający orła ze zwróconą na lewo głową, rozpostartymi skrzydłami i trzymającego w szponach miecz i berło. Na głowie orła znajdowała się korona z krzyżem. Poniżej umieszczona była nazwa miasta w języku niemieckim: Schloppe. Warto w tym miejscu zauważyć, że wymóg opatrywania znakiem wodnym swoich wyrobów obowiązywał wówczas wszystkie papiernie, wymagały tego między innymi przepisy cechowe oraz akcyza.
  W początkach wieku XIX jedną z najważniejszych upraw w Człopie – stały się ziemniaki, stające się istotnym produktem spożywczym i podstawą dla rozwoju małych zakładów przetwórstwa rolnego jak krochmalnie i gorzelnie. W roku 1812 Hirsz Efraim Simon założył w Jastrowiu manufakturę tytoniową. Rozwijała się ona dość pomyślnie i uprawiając specjalizację w wyrobie tzw. prymki, czyli tabaki do żucia, wysyłała swoje wyroby w dość odległe okolice. W tym samym czasie pracowało w mieście dziewięć innych znacznie mniejszych przetwórni tytoniu, które przeważnie produkował cygara. W Mirosławcu z rzemiosła najbardziej kwitło bednarstwo. Dęby z pobliskich borów królewskich przerabiano na wielkie beczki do okowity i wina, które najwięcej wysyłano do Szczecina, Berlina i Magdeburga.
  Lata 1820–1840 to okres kryzysu tak niegdyś możnego i licznego cechu sukienników w Jastrowiu. Sukiennictwo upadło na całym obszarze wschodnich prowincji pruskich. Rękodzieło wyparte zostało przez lepsze jakościowo i tańsze wytwory fabryczne napływające z uprzemysłowionego Zachodu. W roku 1843 cech złożył petycję królowi pruskiemu bawiącemu przejazdem w Jastrowiu. W odpowiedzi ofiarowano sukiennikom jastrowskim urządzenie składające się z grzebieniarki, gręplarki i przędzarki. Choć jakiś czas było ono w użyciu, to jednak nie potrafiło zapobiec likwidacji cechu, który ostatecznie rozwiązał się w roku 1886, po przeszło 350 latach istnienia.

3. Rozwój ekonomiczny miast w dobie zaawansowanej gospodarki kapitalistycznej w II połowie XIX wieku

  Pod względem charakteru społeczno – gospodarczego w dobie kapitalizmu Pomorze Zachodnie pozostawało krainą wielkiej własności ziemskiej, mimo że już na początku XVIII wieku powstała pierwsza manufaktura. Agrarny charakter gospodarki, zacofanie gospodarcze oraz ustawy hamujące rozwój rynku wewnętrznego wpływały na niedowład miast, w których bardzo powoli dokonywała się akumulacja kapitału handlowego. O tym, że teren Pomorza Zachodniego zależny był od ścisłej współpracy gospodarczej z ziemiami Polski centralnej, dowodzi między innymi załamanie się przemysłu w obwodzie koszalińskim, datujące się od chwili, kiedy utworzone przez kongres wiedeński w 1815 roku Królestwo Polskie zastosowało wysokie stawki celne. Gdy w związku z tym obecne ziemie Polski centralnej przestały wchodzić w rachubę jako rynek zbytu, rozpoczęło się obumieranie kwitnącego dotychczas zachodniopomorskiego przemysłu sukienniczego czy papierniczego.
  W drugiej połowie XIX wieku nastąpiło zahamowanie rozwoju przemysłu. Na skutek ekspansji wyrobów szybciej i lepiej rozwiniętego przemysłu z zachodnich okręgów Niemiec, ułatwionej przez rozwój transportu, istniejące fabryczki w miastach zachodniopomorskich zaczęły upadać. W wielu miasteczkach zarysowały się poważne trudności, powstawały nadwyżki siły roboczej, które pomnażały masy bezrolnych wyrobników na wsi. W końcu XIX wieku kapitalizm w Niemczech zaczął przechodzić w swoje ostatnie stadium – imperializm, który wycisnął piętno także i na Pomorzu Zachodnim, chociaż była to prowincja rolnicza, zacofana w stosunku do przemysłowych prowincji Rzeszy.
  W końcu XIX wieku w każdym mieście powiatu wałeckiego pracowały młyny, czasem o napędzie mechanicznym, oraz rzeźnie i browary ( w Człopie i Tucznie po dwa ). Było też parę innych zakładów – czasem po prostu większych warsztatów rzemieślniczych. W Mirosławcu pracowała kaszarnia, mydlarnia, warsztat napraw maszyn, gorzelnia. W Człopie – dwie krochmalnie, cegielnia, fabryczka cygar i wytwórnia wody setlerskiej. W Tucznie istniał browar, mleczarnia, krochmalnia, zakład rektyfikacji spirytusu, przędzalnia wełny i rozlewnia wód gazowanych produkujące na własne, lokalne potrzeby.
  W rozwoju tego drobnego przemysłu prym trzymało dalej Jastrowie, gdzie stare tradycje rzemieślnicze, a także wcześniejsze przyłączenie do komunikacji kolejowej dały podstawę rozwoju paru większym fabryczkom. Na gruzach cechu sukienników powstała firma Littena, wytwarzająca wełnę czesankową. Ta właśnie firma zakupiła w roku 1863 darowaną cechowi maszynę. W roku 1869 Litten zainstalował maszynę parową ( prawdopodobnie pierwszą w powiecie ), a w jakiś czas później wprowadził nowe maszyny. Fabryczka zatrudniała jednak stosunkowo niewielu robotników ( w roku 1894 – 18 ). Tę samą branżę uprawiał przed pierwszą wojną światową jeszcze jeden zakład.

  Równolegle z produkcją rzemieślniczą pracowały w Jastrowiu dwie, a przejściowo trzy mechaniczne fabryczki obuwia oraz dwie wytwórnie kamaszy. Na drogę półprzemysłową wchodziły niektóre warsztaty rzemieślnicze, zwłaszcza w kowalstwie. W roku 1857 powstała wytwórnia maszyn i odlewnia żeliwa połączona z tartakiem. Od roku 1874 zainstalowano tam również maszynę parową. Największe rozmiary przybrała produkcja wyrobów tytoniowych. Pod koniec XIX wieku w Jastrowiu znajdowały się jeszcze trzy inne tartaki, krochmalnia, dwa młyny wodne i dwa wiatraki. Od roku 1879 istniała drukarnia wydająca „ Tygodnik dla Jastrowia i okolicy ” ( drukarnię miał od roku 1837 Wałcz, później także Mirosławiec ). W końcu XIX wieku Człopa miała własną prasę: pierwsza człopiańska gazeta ukazała się w roku 1899 – było to pismo tygodniowe „Schlopper Wochenblatt ”, składane w drukarni Schulza w Człopie.
  Wraz z rozwojem stosunków kapitalistycznych w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku, a szczególnie od wygranej wojny z Francją w roku 1871, począł podnosić się poziom cywilizacyjny i rozpowszechniały nowe wynalazki. Wykładnikiem postępu cywilizacyjnego w miastach było pojawienie się takich udogodnień i urządzeń, jak wodociągi, gaz i prąd elektryczny, brukowanie ulic, przebudowa drewnianych domów na murowane, publiczny nadzór nad higieną, warunkami sanitarnymi itp. W Jastrowiu zdołano do końca XIX wieku wprowadzić tylko częściowe unowocześnienia. Oświetlenie ulic ( naftowe ) zaprowadzono około roku 1850; lokalna elektrownia powstała krótko przed pierwszą wojną światową. W roku 1888 przeprowadzona została kanalizacja obu głównych ulic, nieco później położono na nich chodniki i odnowiono mocno podupadłe plantacje drzew. Zbudowana została także rzeźnia miejska, ale tylko w dziesiątej części z funduszów miasta; powstał szpital ( małe szpitale istniały przed rokiem 1914 w Człopie i Tucznie ).
  W okresie kadencji burmistrza Heinricha ( 1852 – 1875 ), w Wałczu wiele zmieniło się na lepsze. Krótko przed objęciem urzędu obok sądu wzniesiono pokaźną przybudówkę dla Sądu Przysięgłych. Koszty tej inwestycji wynosiły 5 tysięcy talarów. Do pokrycia tej ogromnej sumy od mieszkańców Wałcza ściągane były dobrowolne opłaty. Z tych opłat sfinansowano również powstanie budynku Głównego Urzędu Skarbowego. W roku 1852 po długich i burzliwych posiedzeniach przyjęto decyzję o budowie szpitala. Budowę rozpoczęto na tzw. Polu Strączyńskim tuż obok Bramy Wysokiej. Ukończenie budowy nastąpiło w roku 1853. Po kilkudziesięciu latach ( 1894 ) dobudowano mały szpitalik zakaźny, natomiast rozbudowy dokonano w roku 1904, wznosząc zachodnie skrzydło ( od strony cmentarza ). Krokiem ku poprawie stanu higieny było wybudowanie w Wałczu rzeźni miejskiej w roku 1886 i wprowadzenie przymusu rzeźnego, dzięki czemu zaprzestano zanieczyszczać ulice i podwórza odpadkami. Od roku 1875 wytyczano i brukowano ulice, pierwsze chodniki z krawężnikami pojawiły się w roku 1884, wodociągi natomiast weszły w użycie od 1 października 1901 roku.
  Większość urządzeń publicznego użytku powstało w okresie kadencji Teodora Müllera – burmistrza wałeckiego w latach 1875 – 1916 25. Od roku 1895 istniała w Wałczu prywatna elektrownia w jednym z zakładów rzemieślniczych. Zwolennicy gazu i elektryczności utworzyli dwa równe obozy. Aby zaspokoić jednych i drugich, magistrat zawarł w roku 1897 umowę z prywatną firmą z Bremy na założenie zakładu elektro-gazowego. Pierwsze żarówki zapaliły się w Wałczu w roku 1899. W roku 1911 zbudowano w Dobrzycy na Gwdzie wodną siłownię, przed rokiem 1918 podłączono do sieci wysokiego napięcia Człopę, Tuczno i Mirosławiec.

4. Poczta i komunikacja – jej rozwój i znaczenie dla życia gospodarczego miast

  W miarę zajmowania terenów polskich, poczta pruska przejmowała polskie placówki pocztowe, wprowadzając własną organizację i zwyczaje. Gdy Fryderyk II zagarnął Pomorze i ziemię nadnotecką, uruchomiono połączenia pocztowe Berlina z drugą stolicą – Królewcem w Prusach Wschodnich. Na stacjach pocztowych w Człopie ( od roku 1811 do 1829 ), Wałczu i Jastrowiu, gdzie urzędowali pocztowcy, wymieniano konie, a podróżni pokrzepiali się w oberży lub szukali na własną rękę noclegu. W Wałczu utrzymywano w roku 1841 – 42 konie pocztowe. Dla usprawnienia ruchu wybudowany został w latach 1825 – 1828 bity trakt pocztowy z Berlina do Królewca przez Piłę i Bydgoszcz. Skróciła ten trakt od roku 1828 nowa bita droga od rozgałęzienia w Rusinowie przez Wałcz, Jastrowie do Tczewa. Oba trakty były pierwszymi drogami bitymi w powiecie. Dla ich utrzymania wprowadzono w paru miejscach rogatki, czyli szlabany, przy których pobierana była opłata drożna od prywatnych pojazdów.
  Przez Mirosławiec przechodził główny trakt handlowy z Berlina do Królewca. Przywożono tu w ogromnej ilości skóry, pióra do pisania ( lotki inaczej skrzydlaki ), miód i wełnę. Pióra do pisania skupywano w roku co najmniej za 100 tys. talarów, które „ potem starannie sortowano i z niemałym zarobkiem dalej na zachód odstawiano ”. Miodu skupywano przez rok około 12 tysięcy cetnarów ( 1 cetnar = 8 talarów ). Daleko wyższe sumy osiągał handel wełną 30. Jastrowie leżało na bitym trakcie berlińsko – królewieckim i złotowsko – jastrowskim. Targi doroczne odbywały się tutaj dość licznie: na len 3 razy, na bydło i konie 4 razy. W Człopie i Wałczu odbywało się co rok po 8 jarmarków.
  Do roku 1900 budowa szos postępowała w następującej kolejności: 1) Piła – Jastrowie ( 1858 ); 2) Wieleń – Złocieniec przez Człopę, Tuczno, Mirosławiec ( 1863 ); 3) Trzcianka – Czaplinek przez Gostomię, Wałcz, Kłębowiec, Machliny ( od 1862 ); 4) Wałcz – Mirosławiec ( 1879 ).
  Rewolucję w komunikacji zaprowadziły koleje żelazne, które w państwie pruskim zaczęto rozbudowywać od połowy XIX wieku. Przez długie lata powiat wałecki omijany był przez linie kolejowe. Winę ponosili sami zarządcy powiatu i miasta, którzy nie docenili znaczenia kolei. Dopiero 1 września 1881 roku nastąpiło otwarcie linii kolejowej z Piły do Wałcza. Przez parę lat Wałcz był stacją końcową, bo przedłużenie do Kalisza uruchomione zostało w roku 1888, a dalej do Stargardu – w roku 1895. W latach 1890 – 1900 rozpoczęto w Prusach zagęszczanie sieci kolejowej tzw. kolejami powiatowymi.
  Projekt budowy „ drogi żelaznej ” Krzyż – Człopa – Wałcz powstał u schyłku lat 90–tych XIX wieku. Wspomniany projekt opracowano przy wsparciu władz rządowych, przy bardzo mocnym zaangażowaniu lokalnych władz i środowisk. Poważną grupę nacisku w tym kosztownym przedsięwzięciu stanowili właściciele okolicznych majątków ziemskich i lasów, zainteresowani w oczywisty sposób masowym transportem płodów rolnych i drewna ze swoich dóbr. Budowę rozpoczęto w roku 1898 od strony Krzyża w kierunku Człopy. Prace postępowały sprawnie, bo już 12 grudnia roku 1899 można było ten odcinek jednotorowej kolei ( o „ normalnej ” szerokości toru 1435 mm ), liczący około 26 km długości, oddać do użytku. Koszty budowy odcinka Krzyż – Człopa wyniosły około 1.3500.000 RM ( Reichsmark ), czyli przeciętnie 54. 000 RM na kilometr. Dla Człopy była to inwestycja o istotnym znaczeniu, oznaczała wszak włączenie do komunikacyjnej infrastruktury Rzeszy. Dotąd bowiem zarówno transport osobowy, jak i towarowy odbywał się za pomocą trakcji konnej: szosą do Wielenia, który stacją kolejową dysponował już znacznie wcześniej.
  W roku 1901, po dłuższych przygotowaniach (m.in. po zapewnieniu środków finansowych ), ruszyła budowa drugiego odcinka kolei: Człopa – Wałcz. Trwała znacznie dłużej, nie tylko ze względu na większą odległość. Trzeba było bowiem pokonywać trudności, wynikające z ukształtowania terenu. Wymagało to wykonania pracochłonnych robót ziemnych i murarskich: budowy wysokiego nasypu oraz wiaduktu przy przekraczaniu rozległej doliny Cieszynki. Ostatecznie budowana linia dotarła do stolicy powiatu 1 grudnia 1904 roku. Tego dnia odbyła się uroczysta inauguracja „ drogi żelaznej ” Krzyż – Człopa – Wałcz na całej długości, czyli 60 km i 200 metrów. Budowa trwała ogółem 6 lat. 34–kilometrowy odcinek z Człopy do Wałcza kosztował około 2.150.000 RM. Łącznie więc koszt przedsięwzięcia wyniósł ponad 3.500.000 RM. Była to kwota znaczna i jest oczywiste, że lokalne społeczności i władze nie były w stanie takich pieniędzy samodzielnie pozyskać. Realizację inwestycji wsparły finansowe pruskie władze krajowe ( 1.477.400 RM ), władze prowincji „ Prusy Zachodnie ” ( 655.000 RM ), lokalne władze powiatowe ( 1.373.100 RM ) oraz udziałowcy prywatni z terenu powiatu wałeckiego ( 57.000 RM ). Po uruchomieniu linia funkcjonowała jako przedsiębiorstwo prywatne ( pod fachowym nadzorem administracji państwowej ), stanowiąc przez szereg lat własność spółki akcyjnej „ Becker AG ” z siedzibą w Berlinie. Kolejka była lokalnym przedsiębiorstwem komunikacyjnym, które zdobyło wkrótce trwałą pozycję w życiu regionu. W czasie istnienia ( do roku 1945 ) zmieniała kilkakrotnie oficjalne nazwy: „ Kleinbahn Kreuz – Schloppe – Deutsch Krone ”, „ Südbahn ”, „ Bahnen des Kreises Deutsch Krone ”.
  Jastrowie znalazło się na trasie kolejowej biegnącej z Białogardu do Poznania ( 1879 rok ). Do roku 1903 prawie codziennie w programie każdego mieszkańca Jastrowia odbywały się wycieczki do stacji kolejowej. Do rozpoczęcia wojny w 1914 roku wycieczki te organizowali sprzedawcy i rzemieślnicy. Z powodu rozpowszechnienia elektryczności w mieście ( 1900 rok ) handel i ruch powiększył się, a rozkład jazdy z Jastrowia został podwojony. W 1912 roku została powiększona o jedną trasę linia kolejowa, biegnąca ze Złotowa ( przez Jastrowie ) do Białogardu. W ten sposób powiększono także obsługę kolejową. Pod koniec pierwszej wojny światowej poprowadzono kolej z Jastrowia do Czaplinka. Mirosławiec włączony został do ruchu kolejowego linią z Wierzchowa do Kalisza Pomorskiego. Tuczno znalazło się na trasie kolejowej biegnącej z Piły do Stargardu. Rozbudowanie kolei pozbawiło znaczenia pocztę konną, z czasem zakres usług pocztowych zmniejszył się. Doprowadzenie linii kolejowej do określonych miejscowości wyznaczało często przełom w ich rozwoju, oznaczało bowiem włączenie do ogólnokrajowej czy nawet kontynentalnej sieci komunikacyjnej ze wszystkimi tego następstwami. Było prawdziwym otwarciem na świat, w stopniu trudnym dzisiaj do wyobrażenia. Rozbudowa połączeń drogowych oraz intensywny rozwój kolejnictwa na terenie powiatu wałeckiego, pozwoliły szybciej w końcowych latach XIX stulecia przezwyciężyć kryzys rolny i przemysłowy. Pozwoliło to podkreślić handlowo – usługową pozycję miasteczek, wzmacniając w ten sposób rynek lokalny, co w efekcie przyspieszyło ostateczną likwidację resztek pozostałości feudalnych.

Zebrał i opracował: dr Przemysław Bartosik

Dodano: 11-11-2016

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  
19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  
35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  
51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2018
Projekt i wykonanie: